Proteza mowy: 62 słowa na minutę z kory mózgowej
Dwie prace ogłoszone tego samego dnia. Osoby, które utraciły mowę, znów rozmawiały - z błędem co czwartego słowa przy dużym słowniku.
Rycina rozkłada aparat mowy na części: gardło, krtań, mięśnie. Wszystko, co jest potrzebne, żeby powiedzieć zdanie - i wszystko, co przestaje działać przy stwardnieniu zanikowym bocznym albo po udarze pnia mózgu.
Proteza mowy omija ten aparat. Odczytuje polecenie, zanim dotrze ono do mięśni.
Co dokładnie odczytują te układy
Trzeba to powiedzieć precyzyjnie, bo w doniesieniach prasowych pada zwykle „czytanie myśli”.
Uczestnik próbuje mówić. Kora ruchowa wysyła sygnały do mięśni twarzy, języka i krtani - te same, które u zdrowego człowieka uruchamiają mowę. Mięśnie nie reagują albo reagują zbyt słabo. Sygnał jednak powstaje i to on jest rejestrowany.
To jest kluczowe rozróżnienie. Układ nie odczytuje myśli, wspomnień ani zamiarów. Odczytuje polecenie ruchowe dla aparatu mowy - czyli rzecz o tyle prostszą, że ma ustaloną strukturę i powtarzalny wzorzec.
Dwa różne podejścia, ten sam dzień
Elektrody wewnątrzkorowe. Pierwsza praca opisuje układ rejestrujący aktywność pojedynczych neuronów z macierzy mikroelektrod wbitych w korę. Uczestniczka ze stwardnieniem zanikowym bocznym, która utraciła zrozumiałą mowę, osiągnęła:
- 9,1 procent błędów przy słowniku ograniczonym do 50 słów - 2,7 raza mniej niż poprzedni najlepszy wynik;
- 23,8 procent błędów przy słowniku 125 tysięcy słów - pierwsze udane odczytanie z tak dużego zasobu;
- tempo 62 słów na minutę, czyli 3,4 raza szybciej niż poprzedni rekord.
Elektrody powierzchniowe. Druga praca opisuje układ z gęstą siatką elektrod położonych na powierzchni kory, bez wbijania ich w tkankę. Uczestnik z ciężkim porażeniem kończyn i mowy uzyskał:
- tekst z medianą 78 słów na minutę przy medianie błędu 25 procent;
- syntezę mowy dostosowaną do brzmienia jego głosu sprzed choroby;
- animację twarzy awatara, w tym gesty pozasłowne.
Autorzy podkreślają, że dekodery osiągnęły dobrą skuteczność po mniej niż dwóch tygodniach uczenia - co przy tego typu układach jest krótko.
Co wiemy
- Próbę mówienia da się odczytać z kory ruchowej z tempem kilkudziesięciu słów na minutę.
- Przy dużym słowniku błąd sięga jednej czwartej słów.
- Dwa różne rodzaje elektrod - wewnątrzkorowe i powierzchniowe - dają wyniki tego samego rzędu.
Czego nie wiemy
- Jak długo takie układy działają. Elektrody wewnątrzkorowe z czasem tracą jakość sygnału, a to jest główna przeszkoda praktyczna.
- Czy wyniki powtórzą się u innych osób. Obie prace opisują pojedynczych uczestników.
- Jak zachowa się układ, gdy uszkodzenie obejmuje samą korę mowy, a nie drogę do mięśni.
Dlaczego to nie jest czytanie w myślach
Trzy powody, wszystkie techniczne, a nie moralne.
Potrzebna jest próba mówienia. Bez wysłania polecenia ruchowego nie ma czego odczytać. Milczące myślenie o zdaniu nie wystarcza.
Potrzebne są elektrody w mózgu albo na nim. To jest zabieg neurochirurgiczny. Metody nieinwazyjne, jak opaska EEG, nie mają dostępu do tej informacji - i nie jest to kwestia lepszego sprzętu.
Potrzebna jest współpraca użytkownika. Układ uczy się na jego własnych próbach, przez wiele godzin, przy jego świadomym udziale.
Nie znaczy to, że sprawa jest etycznie obojętna. Znaczy tyle, że problem leży gdzie indziej: nie w wykradaniu myśli, tylko w statusie zapisu, który powstaje przy okazji - i w tym, kto ma do niego dostęp. Piszemy o tym przy neuroprawach i przy dekodowaniu mowy.
Co znaczy błąd co czwartego słowa
Warto to sobie wyobrazić konkretnie, bo liczba brzmi abstrakcyjnie.
Przy 25 procentach błędu w każdym zdaniu czterowyrazowym średnio jedno słowo jest inne, niż zamierzono. Rozmowa jest możliwa - odbiorca domyśla się z kontekstu, a użytkownik poprawia - ale wymaga wysiłku po obu stronach.
Dla osoby, która przez lata porozumiewała się literowaniem wzrokiem albo mrugnięciami, jest to jednak zmiana rzędu wielkości. Poprzednie rozwiązania dawały kilka do kilkunastu słów na minutę. Tu mowa o kilkudziesięciu.
I to jest właściwa miara tego wyniku. Nie „maszyna czyta w myślach”, tylko porozumiewanie się z tempa listu na tempo rozmowy.
Co z tego wynika
Dla pacjentów: kierunek najbardziej obiecujący ze wszystkiego, o czym piszemy w tym dziale - bo dotyczy ludzi, którym nie da się pomóc inaczej, i bo wynik jest mierzalny w słowach na minutę.
Dla całej dziedziny: to jest wzorcowy przykład tego, że interfejsy mózg-komputer działają wtedy, gdy zadanie jest wąskie i dobrze określone. Nie „połączenie umysłu z komputerem”, tylko „odczytaj polecenie dla mięśni krtani”.
Dla debaty: każde doniesienie o odczytywaniu myśli warto sprawdzić w jednym punkcie - czy badany musiał czegoś spróbować. Jeśli tak, mowa o odczycie polecenia ruchowego. Do tej pory zawsze tak było.
Część większego wątku
- Interfejsy mózg–komputerOd pierwszego kursora sterowanego myślą po 62 słowa na minutę: co wykazano u ludzi, u ilu i z jakim ryzykiem.
Źródła (4)
- Francis R. Willett i in., A high-performance speech neuroprosthesis, Nature, t. 620 (2023)
Wyniki uzyskane u jednej uczestniczki ze stwardnieniem zanikowym bocznym. Elektrody wewnątrzkorowe, czyli metoda inwazyjna.
- Sean L. Metzger i in., A high-performance neuroprosthesis for speech decoding and avatar control, Nature, t. 620 (2023)
Jeden uczestnik badania klinicznego z porażeniem kończyn i mowy. Elektrody powierzchniowe o dużej gęstości, nie wewnątrzkorowe.
- Fabien Lotte i in., A review of classification algorithms for EEG-based brain-computer interfaces: a 10 year update, Journal of Neural Engineering, t. 15 (2018)
Przywołane dla porównania z metodami nieinwazyjnymi.
- UNESCO, Ethics of neurotechnology: UNESCO adopts the first global standard, UNESCO (2025)
Więcej w dziale Neurotechnologia
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…