Czy istnieje granica długości ludzkiego życia
Włoskie dane o osobach powyżej 105 lat pokazały, że ryzyko zgonu przestaje wtedy rosnąć. Zaraz potem wskazano na błędy w dokumentach.
Rycina z 1710 roku przedstawia Jane Scrimshaw, o której podpis informuje, że dożyła 126 lat.
Prawie na pewno nie dożyła - i to jest najlepsze możliwe wprowadzenie do sporu, który toczy się w demografii do dziś.
O co dokładnie idzie spór
Ryzyko zgonu w danym roku życia rośnie z wiekiem w tempie wykładniczym - mniej więcej podwaja się co osiem lat. To jest prawidłowość znana od XIX wieku i wyjątkowo dobrze potwierdzona.
Pytanie brzmi: czy to trwa bez końca.
Jeśli tak, to istnieje wiek, przy którym prawdopodobieństwo przeżycia kolejnego roku spada praktycznie do zera. Byłaby to twarda granica gatunkowa.
Jeśli nie - jeśli krzywa się wypłaszcza - to granicy nie ma. Jest tylko coraz mniejsza liczba osób, które dochodzą do wieku, w którym co roku umiera połowa z nich.
To rozróżnienie ma konsekwencje dla całej dziedziny: przy plateau przedłużanie życia nie musi łamać żadnego progu, wystarczy przesunąć krzywą.
Co pokazały dane włoskie
Badanie opublikowane w 2018 roku ma zaletę, której nie miały wcześniejsze: objęło wszystkich mieszkańców Włoch w wieku 105 lat i więcej w latach 2009-2015, urodzonych między 1896 a 1910 rokiem. Łącznie 3836 udokumentowanych przypadków, z indywidualną weryfikacją wieku.
Wynik: krzywa ryzyka zgonu jest po 105 roku życia w zasadzie płaska. Autorzy podkreślają, że ich oszacowania są wolne od zniekształceń wynikających z grupowania danych, które ograniczały wcześniejsze prace, i uznają je za najlepszy dotąd dowód na istnienie plateau u ludzi.
Praktycznie znaczy to, że osoba w wieku 106 lat ma mniej więcej takie samo prawdopodobieństwo dożycia kolejnych urodzin jak osoba w wieku 110 - około pięćdziesięciu procent.
Zarzut, który to podważył
Jeszcze w tym samym roku ukazała się praca pokazująca rzecz niewygodną: plateau może być artefaktem.
Rozumowanie jest proste i mocne. Osób w bardzo podeszłym wieku jest bardzo mało. Jeśli choćby niewielki odsetek zapisów zawiera zawyżony wiek - błąd urzędniczy, zamiana z krewnym o tym samym imieniu, pomyłka o dekadę - to te osoby trafiają do najstarszych roczników, mimo że są w rzeczywistości młodsze. A skoro są młodsze, umierają rzadziej, niż powinny.
Efekt: krzywa się wypłaszcza, choć w rzeczywistości rośnie dalej.
Autor tej polemiki pokazał, że wystarczy bardzo mały udział błędnych zapisów, żeby wytworzyć obserwowane plateau. Nie dowodzi to, że plateau nie istnieje - dowodzi, że dane o wieku muszą być weryfikowane z surowością, jakiej w tej dziedzinie zwykle nie było.
Co wiemy
- Ryzyko zgonu rośnie z wiekiem wykładniczo przez większość dorosłego życia.
- W danych włoskich dla osób po 105 roku życia krzywa jest płaska.
- Błędy w zapisie wieku są w tej grupie na tyle istotne, że mogą wytworzyć pozorne plateau.
Czego nie wiemy
- Czy plateau istnieje naprawdę. To jest dziś otwarte pytanie badawcze, nie ustalenie.
- Czy istnieje twarda granica długości życia człowieka i gdzie miałaby leżeć.
- Jak wiarygodne są rekordy wieku sprzed epoki obowiązkowej rejestracji urodzeń. Prawdopodobnie znacznie mniej, niż przyjmowano.
Dlaczego to jest ważne dla tej dziedziny
Bo od tego zależy, co właściwie obiecuje badanie nad starzeniem.
Gdyby istniała twarda granica, wszystkie interwencje mogłyby jedynie przybliżać ludzi do niej. Rekord sprzed dekad pozostałby rekordem na zawsze, a praca nad przedłużaniem życia sprowadzałaby się do tego, żeby więcej osób dochodziło do tego samego kresu w lepszym stanie.
Gdyby plateau było prawdziwe, granicy by nie było. Wystarczyłoby obniżyć poziom, na którym krzywa się wypłaszcza - i liczba stulatków rosłaby dalej.
To jest dokładnie to rozróżnienie, które decyduje o sensowności pojęcia ucieczkowej prędkości długowieczności. Przy twardej granicy pojęcie to jest bez treści. Przy plateau - jest przynajmniej spójne.
Rzecz, którą warto stąd wynieść
Najciekawsze w tej historii nie jest to, kto ma rację. Najciekawsze jest to, na czym się ten spór opiera.
Nie na sporze o mechanizmy starzenia. Nie na nowych pomiarach biologicznych. Na jakości metryk urodzenia i na tym, ile z nich zawiera błędy.
Rycina z 1710 roku pokazuje, jak długa jest ta tradycja. Podpis mówi: 126 lat. Nikt tego nie sprawdzał, bo nie było jak, a osoba dożywająca sędziwego wieku była ciekawostką wartą ryciny - nie przypadkiem do zweryfikowania.
Ta sama pokusa działa dziś. Rekordy długowieczności są medialne, a ich weryfikacja jest żmudna i niewdzięczna. Portal, który pisze o przedłużaniu życia, powinien to wiedzieć, zanim powtórzy jakąkolwiek liczbę.
Część większego wątku
- DługowiecznośćCo wykazano na myszach, co u naczelnych, a czego nie wykazano u ludzi - i dlaczego ta kolejność jest w tym temacie najważniejsza.
Źródła (4)
- Elisabetta Barbi i in., The plateau of human mortality: Demography of longevity pioneers, Science, t. 360 (2018)
Dane obejmują wszystkich mieszkańców Włoch w wieku 105 lat i więcej w latach 2009-2015, łącznie 3836 udokumentowanych przypadków.
- Saul Justin Newman, Errors as a primary cause of late-life mortality deceleration and plateaus, PLOS Biology, t. 16 (2018)
Polemika metodyczna. Wskazuje, że nawet niewielki odsetek błędnych zapisów wieku wystarcza, by wytworzyć pozorne plateau.
- Xiao Dong, Brandon Milholland, Jan Vijg, Evidence for a limit to human lifespan, Nature, t. 538 (2016)
Praca, która wywołała cały spór. Metodyka była szeroko krytykowana w komentarzach opublikowanych w tym samym piśmie.
- Carlos López-Otín i in., The Hallmarks of Aging, Cell, t. 153 (2013)
Więcej w dziale Biologia
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…
