Optogenetyka: sterowanie neuronem przez światło
Neuron przerobiony tak, by reagował na błysk. W laboratorium metoda przewróciła neuronaukę. U człowieka opisano jak dotąd jeden przypadek.
Camera obscura z ryciny działa tak: przez mały otwór wpada światło i w ciemnym wnętrzu powstaje obraz. Nic więcej tam nie wchodzi.
Optogenetyka odwraca ten układ. Wnętrze - komórka nerwowa - zostaje tak przerobione, żeby światło mogło nią sterować.
Na czym polega
Niektóre glony i bakterie mają białka, które pod wpływem światła przepuszczają jony przez błonę komórkową. Praca opublikowana w 2005 roku pokazała, że gen takiego białka można wprowadzić do neuronów, a potem włączać je i wyłączać impulsami światła w skali milisekund.
Trzy elementy, bez których to nie działa:
Wektor. Gen trzeba dostarczyć do komórek - zwykle wirusem pozbawionym zdolności do namnażania. To ten sam mechanizm co w terapiach genowych.
Wybiórczość. Konstrukcja genetyczna sprawia, że białko powstaje tylko w wybranym typie komórek. To jest sedno metody: elektroda pobudza wszystko wokół siebie, światło pobudza tylko to, co zostało przygotowane.
Światłowód albo źródło światła. W mózgu potrzebny jest wszczep doprowadzający światło. W oku wystarczy je rzucić z zewnątrz - i dlatego pierwsze zastosowanie u człowieka dotyczyło właśnie oka.
Co dzięki temu wiadomo
W badaniach na zwierzętach optogenetyka zmieniła sposób zadawania pytań.
Wcześniej neuronauka opierała się głównie na obserwacji: rejestrowano aktywność i szukano zbieżności między nią a zachowaniem. Wniosek zawsze pozostawał korelacyjny.
Optogenetyka pozwala włączyć wybraną grupę komórek i zobaczyć, co się stanie. To jest różnica między „ta grupa neuronów była aktywna, gdy zwierzę się bało” a „włączenie tej grupy wywołuje reakcję strachu”. Pierwsze jest obserwacją, drugie eksperymentem.
Dzięki temu opisano obwody odpowiadające za sen, głód, agresję i pamięć w sposób, którego wcześniejsze metody nie umożliwiały. To jest praca u podstaw mapowania połączeń - z tą różnicą, że sprawdza, które połączenia coś robią.
Jedyny opisany przypadek u człowieka
W 2021 roku opublikowano opis pacjenta z barwnikowym zwyrodnieniem siatkówki - chorobą, w której giną komórki światłoczułe, a pozostają komórki zwojowe przekazujące sygnał dalej.
Postępowanie było dwuczęściowe. Do oka podano wirusa niosącego gen białka światłoczułego, tak by powstało ono w komórkach zwojowych. Pacjent otrzymał też gogle, które rejestrują zmiany jasności w otoczeniu i rzucają na siatkówkę odpowiadające im impulsy światła w czasie rzeczywistym.
Wynik: pacjent dostrzegał, lokalizował, liczył i dotykał przedmiotów - wyłącznie okiem poddanym terapii i wyłącznie w goglach. Zapis czynności elektrycznej znad kory wzrokowej potwierdził, że sygnał dociera na miejsce. Przed podaniem wektora ani po nim bez gogli pacjent nie dostrzegał niczego.
Skala tego osiągnięcia jest zarazem duża i mała. Duża, bo jest to pierwszy opisany przypadek częściowego przywrócenia funkcji w chorobie neurozwyrodnieniowej metodą optogenetyczną. Mała, bo mówimy o rozpoznawaniu ustawionych na stole przedmiotów, nie o widzeniu w potocznym sensie - piszemy o tym szerzej przy sztucznym wzroku.
Co wiemy
- Neurony z wprowadzonym białkiem światłoczułym można włączać impulsami światła w skali milisekund.
- Metoda jest wybiórcza dla typu komórek, do którego wprowadzono gen.
- U jednego pacjenta uzyskano częściowe przywrócenie funkcji wzrokowej przy użyciu gogli.
Czego nie wiemy
- Czy wynik u tego pacjenta powtórzy się u innych. To jest opis jednego przypadku.
- Jak długo utrzymuje się produkcja białka po podaniu wektora. Obserwacje są krótkie.
- Jak stosować metodę w głębi mózgu bez wszczepiania źródła światła. Na to nie ma dziś dobrego rozwiązania.
Dlaczego to nie jest droga do „sterowania ludźmi”
Trzeba to powiedzieć wprost, bo optogenetyka wraca w rozmowach jako straszak.
Wymaga podania wektora wirusowego. Nie da się tego zrobić niepostrzeżenie ani zdalnie. To jest zabieg medyczny z dokumentacją.
Wymaga źródła światła w miejscu docelowym. Poza okiem oznacza to wszczep. Światło z zewnątrz nie przenika przez czaszkę w sposób użyteczny.
Dotyczy komórek ciała, nie linii zarodkowej. Zmiana nie jest dziedziczna - to jest zupełnie inna sytuacja prawna i etyczna niż przy granicy linii zarodkowej.
Co z tego wynika
Dla nauki: to jest jedno z najważniejszych narzędzi badawczych ostatnich dwudziestu lat, bo zamieniło obserwację w eksperyment.
Dla medycyny: jedno oko jednego pacjenta. Dużo jak na pierwszy raz, mało jak na terapię.
Dla tej dziedziny: optogenetyka pokazuje, jak w praktyce wygląda „interfejs biologiczny” - nie elektroda wbita w tkankę, tylko przerobienie komórki tak, żeby sama odbierała sygnał. To jest kierunek elegantszy i wolniejszy, i właśnie dlatego rzadziej trafia do nagłówków.
Część większego wątku
- Interfejsy mózg–komputerOd pierwszego kursora sterowanego myślą po 62 słowa na minutę: co wykazano u ludzi, u ilu i z jakim ryzykiem.
Źródła (4)
- Edward S. Boyden i in., Millisecond-timescale, genetically targeted optical control of neural activity, Nature Neuroscience, t. 8 (2005)
Praca założycielska dla metody. Dotyczy neuronów w hodowli, nie ludzi.
- José-Alain Sahel i in., Partial recovery of visual function in a blind patient after optogenetic therapy, Nature Medicine, t. 27 (2021)
Opis jednego przypadku. Pacjent widział wyłącznie w goglach i wyłącznie okiem poddanym terapii.
- Fabien Lotte i in., A review of classification algorithms for EEG-based brain-computer interfaces: a 10 year update, Journal of Neural Engineering, t. 15 (2018)
Przywołane dla porównania z metodami nieinwazyjnymi.
- Henry T. Greely, CRISPR'd babies: human germline genome editing in the 'He Jiankui affair', Journal of Law and the Biosciences, t. 6 (2019)
Przywołane dla różnicy między zmianą w komórkach ciała a zmianą dziedziczną.
Więcej w dziale Neurotechnologia
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…