Ile prądu je sztuczna inteligencja
Liczby w tej dyskusji rozjeżdżają się o rzędy wielkości, bo prawie nikt nie podaje, co dokładnie policzył.
Piec hutniczy z rycin encyklopedii był urządzeniem, którego cała obsługa sprowadzała się do jednego: utrzymać temperaturę. Reszta - ruda, ludzie, miechy - była tylko sposobem podtrzymania procesu.
Centrum danych działa podobnie i podobnie się je liczy. Warto tylko wiedzieć, co dokładnie się liczy, bo w tej dyskusji panuje bałagan, którego nie tłumaczy nic poza brakiem danych.
Cztery rzeczy, które ludzie mylą
Trening. Jednorazowy koszt wytworzenia modelu: tygodnie pracy tysięcy układów obliczeniowych. Da się go policzyć, jeśli producent poda liczbę układów i czas - i to jest jedyna wielkość, którą ktokolwiek publikuje jawnie.
Obsługa zapytań. Każde użycie modelu kosztuje niewiele, ale użyć jest miliardy dziennie. Przy popularnym modelu to ta pozycja dominuje w bilansie po kilku miesiącach od premiery.
Sprzęt. Wyprodukowanie układów scalonych ma własny koszt energetyczny i węglowy, ponoszony przed pierwszym uruchomieniem. W większości zestawień jest pomijany.
Centrum danych. Chłodzenie, zasilanie awaryjne, straty przesyłu. Zależnie od ośrodka dokłada od kilku do kilkudziesięciu procent do rachunku.
Zdanie „wytrenowanie modelu zużyło tyle co X domów rocznie” dotyczy wyłącznie pierwszej pozycji - i dlatego jest jednocześnie prawdziwe i mylące.
Co wiadomo z pomiaru, a nie z szacunku
Jeden model policzony jawnie. W 2023 roku zespół pracujący nad otwartym modelem opublikował pełny rachunek: zużycie w treningu, koszt produkcji sprzętu i zużycie przy obsłudze zapytań, z podziałem na etapy. To jest jedyna praca tego rodzaju, bo wymagała dostępu do danych ośrodka obliczeniowego.
Wniosek, który z niej płynie i który przetrwał: koszt wytworzenia sprzętu jest porównywalny z kosztem samego treningu. W zestawieniach, które go pomijają, brakuje więc mniej więcej połowy rachunku.
Zadania różnią się drastycznie. Pomiary opublikowane rok później pokazały, że zużycie przy obsłudze zapytania zależy przede wszystkim od rodzaju zadania: klasyfikacja tekstu jest tania, generowanie tekstu droższe, a generowanie obrazu kosztuje o rzędy wielkości więcej niż odpowiedź tekstowa.
To jest najbardziej praktyczna informacja w całej tej dyskusji i prawie nigdy nie trafia do nagłówków.
Co wiemy
- Zużycie energii przez centra danych rośnie i instytucje energetyczne wymieniają AI jako jeden z czynników tego wzrostu.
- Koszt wytworzenia sprzętu jest istotną częścią bilansu, nie dodatkiem.
- Generowanie obrazów jest wielokrotnie droższe energetycznie niż praca z tekstem.
Czego nie wiemy
- Ile dokładnie zużywają modele produkcyjne. Producenci nie publikują tych danych.
- Jak podzielić zużycie centrum danych między AI a resztę usług. Granica jest umowna.
- Czy wzrost efektywności nadąża za wzrostem użycia. Historia informatyki zna oba scenariusze.
Dlaczego szacunki tak się rozjeżdżają
Trzy powody, wszystkie prozaiczne:
Brak danych źródłowych. Analizy zewnętrzne rekonstruują zużycie z liczby sprzedanych układów i publicznych deklaracji. To jest metoda uczciwa i obarczona dużym błędem - autorzy takich prac zwykle sami to piszą, a cytujący pomijają.
Różne granice pomiaru. Jedni liczą sam procesor, drudzy całe centrum danych z chłodzeniem, trzeci dokładają produkcję sprzętu. Trzy liczby dla tego samego zjawiska mogą różnić się dwukrotnie, zanim ktokolwiek popełni błąd.
Efekt odbicia. Poprawa efektywności obniża koszt jednostkowy, co zwiększa użycie. Czy suma rośnie, czy maleje, zależy od tego, które z tych dwóch idzie szybciej - i tego nikt nie umie przewidzieć.
Czego ta rozmowa naprawdę dotyczy
Nie klimatu, przynajmniej nie wprost. Centra danych to dziś wciąż ułamek światowego zużycia prądu, mniejszy niż przemysł czy transport.
Dotyczy dwóch rzeczy konkretniejszych:
Sieci lokalnej. Centrum danych to punktowy pobór mocy rzędu setek megawatów, wpięty w jeden węzeł sieci. Problemem nie jest suma krajowa, tylko czy da się to podłączyć w tym miejscu - i kto zapłaci za wzmocnienie sieci.
Wody. Chłodzenie zużywa wodę, a centra buduje się często tam, gdzie prąd jest tani, a wody mało. To jest konflikt lokalny i już się zdarza.
Praktyczna zasada
Przy każdej liczbie w tej dyskusji warto zadać trzy pytania:
- Trening czy obsługa zapytań? To dwie różne wielkości i tylko druga rośnie z popularnością.
- Co obejmuje granica pomiaru? Sam układ, całe centrum, czy również produkcja sprzętu?
- Skąd dane? Pomiar u producenta czy rekonstrukcja z liczby sprzedanych kart?
Jeśli tekst nie odpowiada na żadne z nich, podana liczba nie znaczy nic - niezależnie od tego, czy brzmi alarmująco, czy uspokajająco.
Część większego wątku
- Bezpieczeństwo AICztery pytania, które publicystyka zlewa w jedno: jakie cele nadać, jak je przekazać, jak zachować możliwość korekty i jak sprawdzić, czy cokolwiek z tego zadziałało.
Źródła (4)
- Alex de Vries, The growing energy footprint of artificial intelligence, Joule, t. 7 (2023)
Analiza oparta na danych o dostawach sprzętu i publicznych deklaracjach firm, nie na pomiarach w centrach danych. Autor sam nazywa wynik oszacowaniem o dużej niepewności.
- Alexandra Sasha Luccioni i in., Estimating the Carbon Footprint of BLOOM, a 176B Parameter Language Model, arXiv (2023)
Jedyna praca, w której producent policzył ślad węglowy własnego modelu jawnie i z podziałem na etapy. Dotyczy jednego modelu i jednego ośrodka.
- Alexandra Sasha Luccioni i in., Power Hungry Processing: Watts Driving the Cost of AI Deployment?, arXiv (2024)
Pomiary zużycia energii przy obsłudze zapytań dla różnych typów zadań. Modele badane w warunkach laboratoryjnych, nie produkcyjnych.
- International Energy Agency, Electricity 2026, IEA (2026)
Raport instytucji międzyrządowej. Wskazuje AI i centra danych jako jeden z czynników wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną.
Więcej w dziale Sztuczna inteligencja
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…