Ksenotransplantacja: bilans pierwszych przypadków u ludzi
Co się stało. W American Journal of Transplantation ukazał się przegląd Josepha Ladowskiego i Raphaela Meiera podsumowujący dotychczasowe, opisane w piśmiennictwie recenzowanym przeszczepy narządów genetycznie zmodyfikowanej świni u żywych ludzi. Zabiegi wykonywano w trybie ratunkowym albo we wczesnych badaniach klinicznych. Bilans: dwa przeszczepy serca wykazały wykonalność techniczną i doraźne wsparcie krążenia, ale zakończyły się odrzuceniem zależnym od przeciwciał i powikłaniami infekcyjnymi. Przeszczep nerki podjął czynność natychmiast i uwolnił pacjenta od dializ, a epizod odrzucania udało się opanować - biorca zmarł później z przyczyny niezwiązanej z narządem.
Dlaczego to ma znaczenie. Ksenotransplantacja jest w tej dziedzinie przypadkiem szczególnym: to nie jest technologia przyszłości, tylko zabiegi wykonane na konkretnych ludziach, z nazwiskami autorów i datami. Jednocześnie jest przykładem tego, jak wygląda przejście z laboratorium do kliniki, gdy droga wiedzie przez tryb ratunkowy, a nie przez badanie z grupą kontrolną: wyniki są pojedyncze, a każdy z nich ma inną historię.
Przegląd jest przy tym pierwszym z zapowiadanego cyklu w tym piśmie, co samo w sobie mówi, że dziedzina uznała potrzebę regularnego bilansowania własnych rezultatów.
Czego jeszcze nie wiemy. Przeżycia liczy się w tygodniach i miesiącach, nie w latach - a to jest jedyna miara, która ostatecznie się liczy. Nierozwiązane pozostają odporność humoralna, ryzyko zakażeń przenoszonych z narządem i niedopasowania fizjologiczne między gatunkami. Nie wiadomo też, jak dobierać biorców: dotychczasowi byli w stanie na tyle ciężkim, że nie mieli innych możliwości, co utrudnia ocenę, ile z niepowodzeń obciąża narząd, a ile wyjściowy stan chorego.
Źródła (1)
Więcej w dziale Biologia
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…
