Kurzweil: książka, która podała daty
Vinge napisał, że po pewnym progu nie da się przewidywać. Kurzweil wziął ten próg i przypisał mu rok. Na tym polega różnica.
Rycina pokazuje kometę Donatiego widzianą przez kilkanaście kolejnych nocy: każdy panel to jedna obserwacja, ułożone razem dają tor.
Cała książka Raya Kurzweila jest takim panelem obok panela. Zbiera szeregi pomiarów, układa je na wykresie i przedłuża linię. Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: jak daleko wolno tak przedłużać - i to jest pytanie, na które książka odpowiada zbyt pewnie.
Argument
Krok pierwszy: prawo przyspieszających zwrotów. Postęp technologiczny nie jest liniowy, tylko wykładniczy, bo każde pokolenie narzędzi skraca czas potrzebny na zbudowanie następnego. Kurzweil pokazuje to na kilkudziesięciu szeregach danych: mocy obliczeniowej na dolara, gęstości pamięci, kosztu sekwencjonowania genomu.
Krok drugi: ludzka intuicja jest liniowa. Dlatego wszyscy systematycznie nie doceniają, gdzie będziemy za dwie dekady - i dlatego eksperci mylili się co do tempa w tę samą stronę.
Krok trzeci: ekstrapolacja. Skoro tempo jest znane, to da się policzyć, kiedy moc obliczeniowa zrówna się z mózgiem, a potem z całą ludzkością. Stąd biorą się konkretne daty.
Krok czwarty: zbieżność. Genetyka, nanotechnologia i robotyka mają się połączyć: naprawimy biologię, potem ją przekroczymy, a wreszcie przeniesiemy umysł na trwalszy nośnik.
Co się sprawdziło
Tempo w informatyce. Wykładniczy wzrost mocy obliczeniowej trwał dalej po 2005 roku, choć przez inne mechanizmy niż wcześniej - przez procesory graficzne i układy specjalizowane, nie przez samo zagęszczanie tranzystorów.
Rola danych. Kurzweil trafnie wskazał, że przełom w sztucznej inteligencji przyjdzie z uczenia na ogromnych zbiorach, a nie z ręcznego wpisywania reguł. W 2005 roku było to stanowisko mniejszościowe.
Spadek kosztu sekwencjonowania. Jeden z jego szeregów okazał się wręcz zaniżony.
Co się nie sprawdziło
Biologia nie poszła za informatyką. To jest najważniejszy zarzut i dotyczy sedna książki. Kurzweil zakładał, że tempo z elektroniki przeniesie się na medycynę - że skoro liczymy szybciej, to i leczyć będziemy szybciej. Nie przeniosło się. Badanie kliniczne trwa tyle, ile trwa; organizm nie przyspiesza.
Analiza danych demograficznych z 2024 roku pokazuje wręcz, że w krajach o najdłuższym życiu tempo wydłużania spowalnia. To jest wynik przeciwny do przewidywań z tej tradycji i pochodzi z danych, nie z rozumowania.
Daty. Podane w książce terminy dla poszczególnych etapów okazały się dla części zjawisk zbyt optymistyczne, dla innych - zaskakująco trafne w warstwie sprzętowej. Problem polega na tym, że z góry nie było wiadomo, które będą które, a książka podaje je z tą samą pewnością.
Milcząca przesłanka. Wykresy pokazują wydajność sprzętu. Wniosek dotyczy zdolności umysłowych. Między jednym a drugim brakuje kroku, którego nikt do dziś nie wykonał - to jest ta sama luka, o której piszemy przy prawach skalowania: strata to nie zdolność, a moc obliczeniowa to nie rozumienie.
Co wiemy
- Wykładniczy wzrost mocy obliczeniowej trwał także po 2005 roku.
- Uczenie na dużych zbiorach danych okazało się skuteczniejsze od podejścia regułowego.
- Postęp w medycynie i długości życia nie przyspieszył w tempie zakładanym w książce.
Czego nie wiemy
- Jak długo utrzyma się wzrost mocy obliczeniowej i po jakim koszcie energetycznym.
- Czy jakakolwiek wielkość mierzalna pozwala przewidzieć moment pojawienia się AGI. Dziś próbuje się mierzyć długość wykonywanych zadań, ale zakres danych jest krótki.
Vinge a Kurzweil
Zestawienie jest pouczające i tłumaczy, dlaczego pojęcie osobliwości ma dziś złą prasę.
Vinge w 1993 roku napisał: po pewnym progu przewidywanie przestaje działać, podaję przedział, mogę się mylić.
Kurzweil dwanaście lat później napisał: próg wypada wtedy i wtedy, oto wykres.
Pierwsze jest tezą o granicach poznania. Drugie jest prognozą - i jako prognoza podlega ocenie, której pierwsze nie podlega. Cała późniejsza reputacja tego pojęcia, łącznie z kpinami, wzięła się z drugiego podejścia, nie z pierwszego.
Po co ją dziś czytać
Dla trzech rzeczy.
Dla materiału. Zebrane w niej szeregi danych są cenne same w sobie i rzadko gdzie indziej zestawione tak systematycznie.
Dla lekcji o ekstrapolacji. Ta sama książka pokazuje, że przedłużanie krzywej działa w dziedzinie, w której zna się mechanizm wzrostu, i zawodzi tam, gdzie mechanizm jest inny. Rozróżnienie tych dwóch przypadków z góry jest trudne - i to jest właściwy morał, nie „Kurzweil się mylił”.
Dla wpływu. Znaczna część dzisiejszej retoryki firm technologicznych - włącznie ze słownictwem o wykładniczym wzroście - pochodzi wprost stąd. Kto chce zrozumieć, skąd bierze się ton, w jakim mówi się dziś o AI, znajdzie źródło w tej książce.
Część większego wątku
- AGI i superinteligencjaOd maszyny Gooda po dzisiejsze modele: co zostało wykazane, co jest hipotezą, a co deklaracją firmy zbierającej kapitał.
Źródła (4)
- Ray Kurzweil, The Singularity Is Near: When Humans Transcend Biology, Viking (2005)
Książka popularna, nie praca recenzowana. Strona autorska wydawnictwa; zawarte w książce daty są przewidywaniami autora.
- Vernor Vinge, The Coming Technological Singularity, VISION-21 Symposium, NASA Lewis Research Center (1993)
Przywołane dla porównania: Vinge podaje przedział i zastrzeżenie, Kurzweil datę.
- S. Jay Olshansky i in., Implausibility of radical life extension in humans in the twenty-first century, Nature Aging, t. 4 (2024)
Analiza danych demograficznych. Wynik niezgodny z przewidywaniami dotyczącymi długości życia z tej tradycji.
- Thomas Kwa i in., Measuring AI Ability to Complete Long Software Tasks, arXiv (METR) (2025)
Przywołane jako współczesna próba mierzenia tempa postępu w sposób, który da się sprawdzić.
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…