Moravec: maszyny jako dzieci naszego umysłu
Książka z 1988 roku wyliczyła, kiedy komputery dorównają mózgowi, i pomyliła się co do dat. Zawiera też obserwację całkiem trafną.
Maszyna parowa z ryciny była pierwszym urządzeniem, które przewyższyło człowieka w tym, co uchodziło za jego domenę - w sile. Nikt po tym nie uznał, że człowiek stracił sens.
Hans Moravec napisał w 1988 roku książkę o tym, co się stanie, gdy to samo powtórzy się z myśleniem. Tytuł mówi wszystko: dzieci umysłu.
Rachunek, na którym to stoi
Moravec potrzebował liczby: ile obliczeń wykonuje ludzki mózg. Zrobił to metodą, która jest jednocześnie pomysłowa i zawodna.
Wziął fragment układu nerwowego, którego działanie było stosunkowo dobrze poznane - siatkówkę i wczesne przetwarzanie obrazu - i oszacował, ile operacji komputerowych trzeba, żeby wykonać to samo. Potem przeliczył wynik na masę całego mózgu.
Z tak uzyskanej liczby, w połączeniu z tempem, w jakim rosła moc komputerów, wyprowadził daty: kiedy pojedynczy komputer dorówna mózgowi.
Rachunek ma dwie znane słabości i warto je nazwać:
Nie wiadomo, czy neuron da się przeliczyć na operacje. Jeśli istotne obliczenia zachodzą wewnątrz komórki, a nie tylko na połączeniach, liczba rośnie o rzędy wielkości.
Nie wiadomo, czy moc wystarczy. Nawet mając sprzęt o odpowiedniej wydajności, trzeba wiedzieć, co na nim uruchomić. To jest osobny problem i Moravec traktuje go pobieżnie.
Co się nie sprawdziło
Daty. Sprzęt o wydajności, którą Moravec wiązał z inteligencją na poziomie człowieka, istnieje - a systemów, które opisywał, nie ma.
Ciekawsze jest, dlaczego się nie sprawdziły. Nie dlatego, że komputery rosły wolniej: nakłady obliczeniowe na trenowanie modeli rosną dziś szybciej, niż zakładał, o czym piszemy przy mocy obliczeniowej.
Nie sprawdziły się, bo założenie było błędne co do rodzaju. Moravec przyjmował, że wystarczy dogonić mózg wydajnością, a reszta wyniknie z inżynierii. Tymczasem to, co powstało, przypomina mózg wynikami w niektórych zadaniach i nie przypomina go w niczym innym.
Co się sprawdziło najlepiej
Obserwacja, która nie ma nic wspólnego z datami.
Moravec zauważył, że rzeczy dla człowieka trudne - rachunki, logika, gra w szachy - okazują się dla maszyn łatwe, a rzeczy dla człowieka oczywiste - chwytanie, chodzenie, rozpoznawanie przedmiotów - skrajnie trudne. Wyjaśnienie jest ewolucyjne: nad jednym pracowaliśmy tysiące lat, nad drugim setki milionów.
To jest dziś nazywane paradoksem Moraveca i sprawdza się bezbłędnie. Piszemy o tym osobno przy robotach i ciele: modele zdają egzaminy, a podniesienie kubka pozostaje problemem.
Warto zauważyć ironię. Autor napisał książkę o tym, kiedy maszyny dorównają ludziom - i przy okazji sformułował powód, dla którego nie dorównały.
Eksperyment myślowy, który został
Trzecia rzecz z tej książki weszła do obiegu na dobre.
Moravec opisuje procedurę: neuron po neuronie zastępujemy element mózgu układem elektronicznym o identycznym działaniu. Po każdej wymianie pytamy, czy to nadal ta sama osoba. Nigdy nie ma momentu, w którym odpowiedź brzmi „nie” - a na końcu nie zostaje ani jeden neuron.
To jest wersja starego paradoksu, przeniesiona na grunt neurobiologii. Cała późniejsza dyskusja o ciągłości tożsamości i o emulacji mózgu jest rozwinięciem tego pytania - z tą różnicą, że późniejsze prace zajmują się tym, czy taką wymianę dałoby się w ogóle wykonać, a nie tylko, co by z niej wynikało.
Co wiemy
- Książka ukazała się w 1988 r. w wydawnictwie uniwersyteckim i była szeroko czytana.
- Zawiera oszacowanie mocy obliczeniowej mózgu wyprowadzone z porównania z układem wzrokowym.
- Podane w niej daty osiągnięcia inteligencji na poziomie człowieka nie sprawdziły się.
Czego nie wiemy
- Ile obliczeń faktycznie wykonuje mózg. Oszacowania różnią się o kilka rzędów wielkości.
- Czy sama moc obliczeniowa jest w ogóle właściwą miarą. To jest dziś przedmiot sporu.
Co z tego zostaje
Zostają trzy rzeczy o bardzo różnej trwałości.
Daty: nic. To jest ta część, która zestarzała się najgorzej i najszybciej.
Rachunek: metoda. Sam pomysł, żeby oszacować mózg przez porównanie z fragmentem o znanym działaniu, jest sensowny i był później powtarzany ostrożniej - z wynikiem, że rozrzut oszacowań jest ogromny.
Paradoks: pełna trafność. Obserwacja o łatwym i trudnym opisuje dzisiejszą sytuację lepiej niż większość prognoz sprzed pięciu lat.
I zostaje sam tytuł, który jest w gruncie rzeczy tezą. Moravec nie pisze o maszynach jako o narzędziach ani jako o zagrożeniu, tylko jako o potomstwie - czymś, co przejmuje po nas i idzie dalej.
Można się z tym nie zgadzać. Warto zauważyć, że to nie jest ta sama figura co u Yudkowsky’ego ani u Gooda. Tam maszyna jest problemem do rozwiązania. Tu jest następcą - i to jest różnica, która zmienia całą rozmowę.
Część większego wątku
- Uploading i emulacja mózguTrzy pytania, które trzeba trzymać osobno: czy da się odtworzyć działanie mózgu, czy da się to zrobić na innym nośniku i czy powstały układ jest tą samą osobą.
Źródła (4)
- Hans Moravec, Mind Children: The Future of Robot and Human Intelligence, Harvard University Press (1988)
Książka popularnonaukowa. Oszacowania mocy obliczeniowej mózgu opierają się na porównaniu z układem wzrokowym i są z założenia przybliżone.
- Anders Sandberg, Nick Bostrom, Whole Brain Emulation: A Roadmap, Future of Humanity Institute, Oxford University, Technical Report 2008-3 (2008)
Późniejsza, znacznie ostrożniejsza wersja tego samego rachunku.
- Jaime Sevilla i in., Compute Trends Across Three Eras of Machine Learning, arXiv (2022)
Przywołane dla rzeczywistego tempa wzrostu nakładów obliczeniowych.
- Anthony Brohan i in., RT-2: Vision-Language-Action Models Transfer Web Knowledge to Robotic Control, arXiv (Google DeepMind) (2023)
Przywołane dla stanu robotyki, o której ta książka traktuje.
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…