Sandel: co tracimy, gdy przestajemy być darem
Najmocniejszy argument przeciw ulepszaniu człowieka nie mówi o ryzyku ani o sprawiedliwości, tylko o tym, co znika, gdy wszystko wybieramy.
Rycina rozpisuje ciało człowieka na siatkę proporcji: tyle głów wzrostu, taki kąt profilu, taka długość dłoni. Przez wieki służyła malarzom. Czyta się ją dziś inaczej - jako specyfikację.
Esej Michaela Sandela z 2004 roku jest o tym, co znika, gdy człowiek staje się rzeczą wykonywaną według miary.
Dlaczego odrzuca standardowe argumenty
To jest najciekawsza część i najczęściej pomijana.
Argument o bezpieczeństwie. „To ryzykowne, mogą wystąpić skutki uboczne”. Sandel odpowiada: jeśli tak, to zastrzeżenie znika w chwili, gdy metoda stanie się bezpieczna. Argument o ryzyku jest argumentem tymczasowym, a spór dotyczy czegoś trwalszego.
Argument o sprawiedliwości. „Ulepszenia będą dla bogatych i pogłębią nierówności”. Sandel odpowiada: to jest zastrzeżenie wobec dystrybucji, nie wobec samej rzeczy. Gdyby rozdać ulepszenia sprawiedliwie wszystkim, zastrzeżenie by znikło - a jego zdaniem problem by pozostał.
Odrzucenie obu argumentów jest zabiegiem retorycznym najwyższej klasy: Sandel odbiera sobie łatwiejsze narzędzia, żeby dojść do tego, co uważa za sedno.
Jego własny argument
Brzmi tak: ulepszanie jest wyrazem dążenia do panowania - do tego, żeby wszystko w życiu było przedmiotem wyboru i projektu. A życie ludzkie ma składnik, którego nie wybieramy: talenty, z jakimi się rodzimy, dzieci, jakie nam się trafiają, ciało, które dostajemy.
Sandel nazywa tę postawę etyką daru: uznaniem, że nie wszystko, co w nas dobre, jest naszą zasługą. Nie wymaga to religii - wymaga tylko przyjęcia, że część rzeczywistości nam się przydarza.
Z rozpadu tej postawy wyprowadza trzy skutki, i to one dają argumentowi ciężar:
Pokora. Rodzic, który wybiera cechy dziecka, przestaje traktować je jak kogoś, kto przyszedł, a zaczyna jak coś, co wyszło. Zmienia to relację, niezależnie od intencji.
Odpowiedzialność. Im więcej daje się wybrać, tym mniej zostaje przypadku - a więc za wszystko ktoś odpowiada. Dziecko z chorobą, której dało się uniknąć, staje się czyimś zaniedbaniem. Sandel uważa to za ciężar nie do udźwignięcia.
Solidarność. Ubezpieczenia i systemy opieki działają, bo nie wiadomo, kogo spotka nieszczęście. Gdy los da się przewidzieć i wybrać, wspólne ponoszenie ryzyka traci uzasadnienie i zostaje rachunek: kto sobie na co zasłużył.
Trzeci punkt jest najmocniejszy, bo nie odwołuje się do żadnej intuicji moralnej - opisuje mechanizm.
Co wiemy
- Esej ukazał się w „The Atlantic” w kwietniu 2004 roku i został rozwinięty w książkę.
- Autor jest filozofem politycznym, nie bioetykiem; argument jest wspólnotowy, nie religijny.
- Sandel wprost odrzuca argumenty o bezpieczeństwie i sprawiedliwości jako niewystarczające.
Czego nie wiemy
- Gdzie w tym ujęciu przebiega granica między leczeniem a ulepszaniem. Esej odwołuje się do intuicji, nie podaje kryterium.
- Dlaczego to samo rozumowanie nie miałoby obejmować edukacji, treningu i medycyny prewencyjnej, które również są dążeniem do panowania nad losem.
Gdzie ten argument jest słaby
Trzy zastrzeżenia, które trzeba postawić uczciwie, bo esej sam ich nie rozstrzyga.
Brak kryterium. Jeśli szczepienie, aparat słuchowy i okulary są dopuszczalne, a wybór wzrostu dziecka nie, to musi istnieć różnica dająca się nazwać. Sandel jej nie nazywa - odwołuje się do wyczucia, że jedno jest leczeniem, a drugie projektowaniem.
Selektywność. Rodzice od zawsze kształtują dzieci: szkołą, treningiem, dietą, wyborem środowiska. To też jest panowanie nad losem, i to skuteczne. Odpowiedź, że tamto działa „przez naturę dziecka”, a to „na jego naturę”, jest do obrony, ale wymaga argumentu, którego w eseju nie ma.
Koszt ponoszą inni. Zastrzeżenie najostrzejsze: postawa przyjmowania tego, co się przydarza, jest łatwiejsza dla tych, którym przydarzyło się nieźle. Osoba z chorobą genetyczną może uznać etykę daru za luksus zdrowego.
Co się z tym esejem stało po dwudziestu latach
Przewidział, o czym będzie spór. W 2004 roku ulepszanie genetyczne było hipotezą. W 2018 roku urodziły się dzieci z genomem zmienionym w zarodku - i debata poszła dokładnie tymi torami, które esej wytyczył. Piszemy o tym przy granicy linii zarodkowej.
Nie przewidział, skąd przyjdzie presja. Sandel pisał o ambitnych rodzicach i sporcie wyczynowym. Realna presja okazała się inna: ekonomiczna i medyczna, przy terapiach kosztujących miliony i przy chorobach, których nikt nie chce nazywać wyborem.
Argument o solidarności okazał się najtrwalszy. Jest dziś przywoływany w sporach o ubezpieczenia, badania predykcyjne i dostęp do drogich terapii - czyli w sprawach zupełnie przyziemnych, o których esej nie wspomina.
Dlaczego czytamy go w tym portalu
Bo jest to najlepiej sformułowana krytyka tego, o czym tu piszemy - i nie da się jej zbyć wzruszeniem ramion.
Stanowisko przeciwne, pisane z wnętrza nurtu, referujemy przy wzmacnianiu poznawczym i przy zarzucie o eugenikę. Warto czytać oba - i zauważyć, że spierają się o coś innego, niż im się wydaje. Zwolennicy mówią o skutkach dla jednostki, Sandel o skutkach dla wspólnoty. Obie strony mają rację w swojej sprawie i mijają się w drugiej.
Najuczciwsze podsumowanie brzmi tak: Sandel nie dowodzi, że ulepszanie człowieka jest złe. Pokazuje, jaką cenę płaci się za świat, w którym wszystko jest wyborem - i zostawia rachunek czytelnikowi.
Część większego wątku
- Edycja genomuJedno rozróżnienie - komórki ciała czy linia zarodkowa - decyduje o wszystkim: o tym, co wolno, co się dziedziczy i o czym właściwie toczy się spór.
Źródła (4)
- Michael J. Sandel, The Case Against Perfection, The Atlantic Monthly, kwiecień (2004)
Esej w piśmie opinii, nie praca akademicka. Rozwinięty później w książkę pod tym samym tytułem.
- Nick Bostrom, Anders Sandberg, Cognitive Enhancement: Methods, Ethics, Regulatory Challenges, Science and Engineering Ethics, t. 15 (2009)
Przywołane jako stanowisko przeciwne, pisane z wnętrza nurtu.
- Robert Sparrow, A Not-So-New Eugenics: Harris and Savulescu on Human Enhancement, Hastings Center Report, t. 41 (2011)
Przywołane dla argumentu o skutku zbiorowym decyzji jednostkowych.
- Henry T. Greely, CRISPR'd babies: human germline genome editing in the 'He Jiankui affair', Journal of Law and the Biosciences, t. 6 (2019)
Przywołane jako przypadek, który nastąpił czternaście lat po eseju.
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…