Co się przenosi z myszy na człowieka
Przegląd sześciu interwencji o znanym wyniku klinicznym pokazał, że zgodność między badaniami na zwierzętach a próbami u ludzi bywa żadna.
Świnki morskie z ryciny dały nazwę całej kategorii: obiektowi badań. W polszczyźnie mówi się o króliku doświadczalnym, po angielsku o śwince morskiej - i w obu językach oznacza to samo.
Ten tekst jest o tym, ile z tego, co się na takich zwierzętach ustali, sprawdza się potem u ludzi.
Dlaczego to jest pytanie, a nie oczywistość
Prawie każdy tekst w dziale biologia zaczyna się od wyniku uzyskanego u zwierząt. Telomeraza wydłużyła życie myszom. Senolityki usunęły komórki starcze u myszy. Reprogramowanie odmłodziło tkanki u myszy.
Za każdym razem dopisujemy zastrzeżenie, że u ludzi tego nie wykazano. Warto raz na jakiś czas sprawdzić, ile to zastrzeżenie waży.
Co sprawdzono
Przegląd opublikowany w 2007 roku w „BMJ” wykonał porównanie w jedyny sensowny sposób: wybrał interwencje, dla których wynik u ludzi jest już jednoznacznie znany, i cofnął się do badań na zwierzętach, żeby sprawdzić, czy zapowiadały to, co się później stało.
Wybrano sześć przypadków, między innymi:
- sterydy przy urazie głowy;
- leki hamujące fibrynolizę przy krwotoku;
- leczenie trombolityczne w udarze niedokrwiennym;
- sterydy podawane przed porodem, zapobiegające zespołowi zaburzeń oddychania u noworodka;
- bisfosfoniany w osteoporozie.
Wynik: zgodność jest niepełna i nieprzewidywalna. Przy urazie głowy badania na zwierzętach wskazywały korzyść ze sterydów - w próbach klinicznych korzyści nie stwierdzono. Przy innych interwencjach kierunek się zgadzał.
Trzeba to podać uczciwie: to jest sześć przypadków, a nie ocena całości. Ale wybrano je tak, żeby prawda po stronie ludzkiej była pewna - a to jest w tego typu porównaniach rzadkie.
Dlaczego tak wychodzi
Autorzy wskazują dwie grupy przyczyn i obie są ważne.
Biologia jest inna. Mysz waży trzydzieści gramów, żyje dwa lata, ma inny metabolizm, inny układ odpornościowy i inne mechanizmy nowotworzenia. Model choroby wywołany w laboratorium - przez uraz, toksynę albo modyfikację genetyczną - często odtwarza objawy, a nie przyczynę ludzkiej choroby.
Metodyka bywa słaba. I to jest część mniej znana. Badania na zwierzętach rzadziej stosują losowy przydział do grup, rzadziej są zaślepione, obejmują małe grupy i częściej podlegają wybiórczemu publikowaniu - wyniki negatywne po prostu nie trafiają do pism.
Skutek: efekt obserwowany u zwierząt bywa zawyżony, zanim jeszcze zacznie się pytanie o przenoszalność między gatunkami.
Co wiemy
- Dla części interwencji o znanym wyniku u ludzi badania na zwierzętach nie zapowiadały tego wyniku.
- Jakość metodyczna badań na zwierzętach jest średnio niższa niż badań klinicznych.
- Wyniki negatywne z badań na zwierzętach są publikowane rzadziej niż pozytywne.
Czego nie wiemy
- Jaki jest ogólny odsetek wyników przenoszących się na człowieka. Zależy od dziedziny i nikt nie policzył tego dla wszystkich.
- Ile z niezgodności wynika z różnic gatunkowych, a ile z wad metodycznych. Prawdopodobnie z obu, w nieznanych proporcjach.
Przypadek pouczający
Najlepszym przykładem z naszego działu są dwa duże badania nad ograniczeniem kalorii u makaków. Prowadzono je równolegle, na tym samym gatunku, przez dwadzieścia lat - i dały sprzeczne wyniki.
Późniejsza analiza łącząca oba przypisała różnicę nie biologii, tylko sposobowi karmienia grup kontrolnych: w jednym badaniu zwierzęta kontrolne jadły do woli, w drugim dostawały porcje odmierzone. Czyli grupa kontrolna w jednym badaniu była już częściowo grupą badaną.
Jeśli tak wygląda różnica między dwoma badaniami na tym samym gatunku, to warto ostrożnie podchodzić do przejścia z myszy na człowieka.
Co z tego nie wynika
Nie wynika, że badania na zwierzętach są bezużyteczne. Bez nich nie ma jak wykryć podstawowej toksyczności ani zrozumieć mechanizmu. Są warunkiem wejścia do badań u ludzi, nie ich zapowiedzią.
Nie wynika, że można je pominąć. Alternatywą jest podawanie ludziom substancji o nieznanym działaniu - i to jest gorsze rozwiązanie, nie lepsze.
Nie wynika, że wszystkie wyniki są równie niepewne. Im lepiej zaprojektowane badanie i im bliższy model choroby, tym większa szansa przeniesienia. Różnica między dobrym a złym badaniem na zwierzętach jest ogromna.
Zasada, którą stosujemy
Ten tekst jest w istocie o naszej własnej metodzie. Przy każdym opisie wyniku zwierzęcego pilnujemy trzech rzeczy:
Gatunek w pierwszym zdaniu. Nie „wydłużono życie”, tylko „wydłużono życie myszom”.
Miara podana wprost. Regeneracja tkanki to nie długość życia, a poprawa wskaźnika to nie wyleczenie.
Informacja, czy istnieje badanie u ludzi. Zwykle nie istnieje - i to jest najważniejsza rzecz, jaką można w takim tekście napisać.
Świnki morskie z ryciny zasłużyły na swoją reputację. Warto tylko pamiętać, czego dokładnie dowodzą: że coś zadziałało u świnki morskiej.
Część większego wątku
- DługowiecznośćCo wykazano na myszach, co u naczelnych, a czego nie wykazano u ludzi - i dlaczego ta kolejność jest w tym temacie najważniejsza.
Źródła (4)
- Pablo Perel i in., Comparison of treatment effects between animal experiments and clinical trials: systematic review, BMJ, t. 334 (2007)
Przegląd systematyczny sześciu interwencji, dla których wynik u ludzi był już znany. Nie jest to ocena wszystkich badań na zwierzętach, tylko wybranej próbki.
- Julie A. Mattison i in., Caloric restriction improves health and survival of rhesus monkeys, Nature Communications, t. 8 (2017)
Przywołane jako przykład dwóch badań na tym samym gatunku, które dały sprzeczne wyniki z powodu różnic w grupie kontrolnej.
- Bruno Bernardes de Jesus i in., Telomerase gene therapy in adult and old mice delays aging and increases longevity without increasing cancer, EMBO Molecular Medicine, t. 4 (2012)
Przywołane jako przykład wyniku u myszy, którego u ludzi nikt nie próbował powtórzyć.
- Judith Campisi i in., From discoveries in ageing research to therapeutics for healthy ageing, Nature, t. 571 (2019)
Więcej w dziale Biologia
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…
