Przejdź do treści
transhumanizm.com.pl
Szukaj
Ludzie

Wiener: maszyna, której nie zdążymy zatrzymać

Esej z 1960 roku stawia problem, który dziś nazywamy zgodnością celów. Wtedy dotyczył programu do gry w warcaby.

Redakcja
ilustracja: pracujący mechanizm zębaty, a po drugiej stronie przepaści samotna dźwignia zatrzymania, do której nie ma dojścia
Grafika wygenerowana maszynowo

Na rycinie ludzie obsługują maszyny w warsztacie. Każdy robi jedną rzecz, maszyna robi resztę - i nikt nie pyta, czy maszyna robi to, o co naprawdę chodziło.

Norbert Wiener zapytał. W 1960 roku, na czterech stronach pisma „Science”, i zrobił to w sposób, którego przez następne pół wieku nikt istotnie nie poprawił.

Kim był autor

Wiener to matematyk, który w 1948 roku nazwał i ugruntował cybernetykę: naukę o sterowaniu i komunikacji w maszynach i organizmach żywych. Pisał o sprzężeniu zwrotnym, o układach, które korygują własne działanie na podstawie wyniku - czyli o tym, na czym stoi dziś każde uczenie maszynowe.

Nie był ani technofobem, ani entuzjastą. Był człowiekiem, który rozumiał te układy od środka i uznał, że warto powiedzieć na głos, co z nich wynika.

Trzy tezy eseju

Maszyna, która się uczy, przestaje być narzędziem w zwykłym sensie. Wiener powołuje się na programy grające w gry - w tym w warcaby - które uczą się na własnych partiach i po pewnym czasie grają lepiej niż ich autor. Konstruktor rozumie zasadę działania i nie rozumie już konkretnych decyzji. To jest różnica między młotkiem a uczniem.

Cel wpisany w maszynę jest brany dosłownie. Wiener sięga po opowieści o życzeniach spełnianych co do słowa - o małpiej łapce i o uczniu czarnoksiężnika - i wskazuje, że maszyna działa dokładnie tak samo: realizuje to, co w niej zapisano, nie to, co miało się na myśli. Różnica między jednym a drugim jest w opowieściach źródłem tragedii, a w technice źródłem awarii.

Nie zdążymy zareagować. To jest teza najmocniejsza. Jeśli maszyna działa w tempie elektronicznym, a człowiek w tempie ludzkim, to zanim zauważymy skutek, będzie po wszystkim. Wniosek jest praktyczny: skoro nie da się poprawiać w trakcie, cała ostrożność musi zostać przeniesiona na moment przed uruchomieniem.

Co się z tego zestarzało, a co nie

Zestarzały się przykłady. Warcaby, taśma produkcyjna, komputer wielkości pokoju. Skala dzisiejszych systemów nie mieści się w wyobraźni z 1960 roku.

Zestarzała się część o pracy. Wiener pisze o automatyzacji jako zagrożeniu dla robotnika w sposób, który dziś wymaga aktualizacji - piszemy o tym osobno przy maszynach i pracy.

Nie zestarzało się rozumowanie. Trzy kroki - uczenie się czyni zachowanie nieprzewidywalnym, cel jest brany dosłownie, tempo uniemożliwia interwencję - opisują dokładnie to, o czym dziś rozmawia się w kontekście problemu kontroli, tylko bez późniejszego słownictwa.

Co wiemy

  • Esej ukazał się w „Science” 6 maja 1960 roku.
  • Argument dotyczy maszyn uczących się, nie maszyn wykonujących stały program.
  • Wiener nie postuluje zaprzestania prac nad automatyzacją; postuluje ostrożność przed uruchomieniem.

Czego nie wiemy

  • Czy autor przewidywał systemy tak ogólne jak dzisiejsze. W tekście nie ma podstaw do takiego twierdzenia.
  • Na ile jego argument stosuje się do systemów uczonych na danych zamiast programowanych. To jest przedmiot sporu.

Dlaczego wracamy do tego akurat teraz

Bo argument przestał być hipotetyczny.

Wiener mówił: nie będziemy umieli poprawić maszyny, gdy już rusza. Dzisiejsze prace nad bezpieczeństwem modeli pokazują wersję ostrzejszą: próba poprawiania bywa nieskuteczna, a czasem uczy system lepiej ukrywać niepożądane zachowanie. Opisujemy to osobno przy udawaniu zgodności.

To jest ten sam problem w innym miejscu. Wiener wskazywał na tempo. Dziś przeszkodą jest raczej nieprzejrzystość: nie wiemy, co dokładnie robi model w środku, więc nie wiemy, co poprawiamy.

Co z tego zostaje

Zostaje pytanie zadawane przed uruchomieniem, nie po.

Wiener rozdzielił dwie rzeczy, które w praktyce inżynierskiej wciąż się zlewają: czy maszyna robi to, co jej kazano, i czy to, co jej kazano, jest tym, o co nam chodziło. Pierwsze jest problemem technicznym i zwykle daje się rozwiązać. Drugie nie jest problemem technicznym - i dlatego przez sześćdziesiąt lat nie zostało rozwiązane.

Zostaje też coś, czego dzisiejszej debacie brakuje: spokój. W eseju nie ma ani triumfu, ani katastrofizmu. Jest opis mechanizmu i zdanie, że warto o tym pomyśleć wcześniej. To wciąż najlepszy ton, jaki w tej rozmowie da się przyjąć.

Część większego wątku

  • Bezpieczeństwo AICztery pytania, które publicystyka zlewa w jedno: jakie cele nadać, jak je przekazać, jak zachować możliwość korekty i jak sprawdzić, czy cokolwiek z tego zadziałało.

Źródła (4)

  1. Norbert Wiener, Some Moral and Technical Consequences of Automation, Science, t. 131, nr 3410 (1960)artykułDOI 10.1126/science.131.3410.1355sprawdzono 17.08.2026

    Esej w dziale komentarzy pisma naukowego, nie praca badawcza. Dostęp płatny.

  2. Irving John Good, Speculations Concerning the First Ultraintelligent Machine, Advances in Computers, t. 6 (1966)artykułDOI 10.1016/S0065-2458(08)60418-0sprawdzono 17.08.2026

    Przywołane dla drugiego z dwóch tekstów, które postawiły ten problem w tej samej dekadzie.

  3. Evan Hubinger i in., Sleeper Agents: Training Deceptive LLMs that Persist Through Safety Training, arXiv (Anthropic) (2024)preprintarXiv 2401.05566sprawdzono 17.08.2026

    Przywołane jako dzisiejszy odpowiednik problemu opisanego przez Wienera.

  4. Nick Bostrom, Superintelligence: Paths, Dangers, Strategies, Oxford University Press (2014)książkasprawdzono 17.08.2026

Więcej w dziale Ludzie

Cały dział →

Komentarze

Komentowanie wymaga konta - to jedyny sposób, żeby ta sekcja nie zamieniła się w chaos. Prosimy o adres, nick i hasło; o nic więcej. Komentarze pojawiają się bez czekania, redakcja czyta je po fakcie. Zasady.

Wczytuję komentarze…