Przejdź do treści
transhumanizm.com.pl
Szukaj
Społeczeństwo

Co zostaje po nas w sieci

Ochrona danych osobowych kończy się wraz ze śmiercią. Konta, zdjęcia i wiadomości zostają - i nie wiadomo, czyje są.

Redakcja
ilustracja: wciąż świecący mały ekran, połączony cienkimi nićmi z siatką kont, z których żadne nigdzie nie prowadzi
Grafika wygenerowana maszynowo

Na rycinie umierający dyktuje ostatnią wolę, a skryba zapisuje. Świadkowie stoją wokół. Instytucja testamentu jest starsza niż większość instytucji, jakie znamy - i przez tysiące lat wystarczała.

Nie obejmuje tylko rzeczy, które nie są rzeczami: konta, zdjęć w chmurze, korespondencji i historii przeglądania.

Stan prawny w trzech zdaniach

RODO nie dotyczy zmarłych. Rozporządzenie mówi wprost, że nie ma zastosowania do danych osobowych osób zmarłych, i pozostawia państwom członkowskim swobodę uregulowania tej kwestii.

Polska z tej możliwości nie skorzystała. Ustawa o ochronie danych osobowych z 2018 roku nie wprowadziła osobnego reżimu dla danych osób zmarłych.

Zostaje więc prawo spadkowe i umowa z dostawcą. Spadkobiercy dziedziczą prawa majątkowe. Konto w serwisie jest jednak przede wszystkim stosunkiem umownym, a o jego losie rozstrzyga regulamin - napisany zwykle pod prawo innego kraju.

Co to znaczy w praktyce

Rodzina zmarłej osoby staje zwykle przed czterema sytuacjami:

Chce odzyskać zdjęcia. Zwykle najprostsze, jeśli ktoś zna hasło albo dostęp do skrzynki pocztowej. Formalna droga bywa długa i kończy się różnie w zależności od dostawcy.

Chce zamknąć konto. Większość dużych serwisów przewiduje procedurę zgłoszenia śmierci wraz z aktem zgonu. Efektem bywa usunięcie albo przekształcenie konta w profil upamiętniający.

Chce przeczytać korespondencję. Tu zaczyna się realny problem. Wiadomości mają co najmniej dwóch autorów, a ochrona danych drugiej strony nie wygasa. To jest miejsce, w którym interesy się rozjeżdżają i w którym prawo milczy.

Nie wie, że coś istnieje. Konta, subskrypcje i zasoby, o których nikt nie wiedział, nie znikają - płacą się dalej albo wygasają po latach.

Co wiemy

  • RODO nie obejmuje danych osób zmarłych, a Polska nie wprowadziła własnej regulacji w tym zakresie.
  • O dostępie do konta decyduje w praktyce regulamin usługi.
  • Prawa majątkowe wchodzą do spadku; konto jako stosunek umowny jest sprawą osobną.

Czego nie wiemy

  • Jak sądy potraktują żądanie wydania korespondencji zmarłego. Orzecznictwa w Polsce jest niewiele.
  • Co się dzieje z danymi u dostawców, którzy kończą działalność.
  • Ilu ludzi w Polsce zostawia po sobie konta, których rodzina nie potrafi zamknąć. Nikt tego nie bada.

Co da się zrobić za życia

Trzy rzeczy praktyczne, wszystkie do zrobienia dziś.

Ustawienia dostępu po śmierci. Część dużych dostawców pozwala wskazać osobę, która przejmie dostęp, albo ustawić automatyczne usunięcie konta po okresie nieaktywności. To jest najprostsze i najskuteczniejsze narzędzie, a korzysta z niego niewielu.

Spis kont poza siecią. Lista usług i sposób dostępu, przechowywana tak jak inne dokumenty ważne. Bez tego rodzina nie wie nawet, czego szukać.

Wskazanie woli. Testament może zawierać rozrządzenia dotyczące dostępu do danych i sposobu postępowania z kontami. Nie zastąpi to ustawień u dostawcy, ale porządkuje sprawę między spadkobiercami.

Dlaczego to jest w tym portalu

Bo jest to najbliższa dostępnej rzeczywistości wersja pytania, które w tej dziedzinie stawia się w wersji ambitniejszej.

Rozmowa o przenoszeniu umysłu zakłada, że osobę da się zapisać i odtworzyć. Zanim to się stanie - a być może nigdy nie stanie - już dziś zostawiamy po sobie zapis: dziesiątki tysięcy wiadomości, zdjęć, wyszukiwań i śladów.

Ten zapis nie jest osobą i nikt rozsądny tego nie twierdzi. Jest natomiast najobszerniejszym opisem człowieka, jaki kiedykolwiek powstawał rutynowo - i już teraz pojawiają się usługi obiecujące zbudowanie na jego podstawie rozmówcy naśladującego zmarłego.

To jest miejsce, w którym warto zadać pytanie wcześniej niż później: czyj jest ten zapis i kto może z nim zrobić co zechce. Dziś odpowiedź brzmi: rozstrzyga o tym regulamin usługi.

Co z tego wynika

Praktycznie: dwie godziny na uporządkowanie ustawień i spisanie listy kont oszczędzają rodzinie miesiące. To jest chyba najbardziej praktyczna rada w całym tym portalu.

Prawnie: luka jest realna i znana. Do jej zamknięcia wystarczyłby przepis krajowy, na który RODO wprost pozwala.

Dla tej dziedziny: zanim ktokolwiek rozstrzygnie, czy da się zapisać człowieka, warto zauważyć, że zapis już powstaje - tylko nie jest niczyj i nikt nad nim nie panuje.

Część większego wątku

  • Uploading i emulacja mózguTrzy pytania, które trzeba trzymać osobno: czy da się odtworzyć działanie mózgu, czy da się to zrobić na innym nośniku i czy powstały układ jest tą samą osobą.

Źródła (4)

  1. Parlament Europejski i Rada, Rozporządzenie (UE) 2016/679 (RODO), motyw 27, Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej (2016)komunikatsprawdzono 17.08.2026

    Akt prawny. Rozporządzenie nie ma zastosowania do danych osób zmarłych; państwa członkowskie mogą uregulować tę kwestię same.

  2. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Ustawa z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. 2018 poz. 1000), Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej (2018)komunikatsprawdzono 17.08.2026

    Akt prawny. Polska ustawa nie wprowadziła osobnej ochrony danych osób zmarłych.

  3. Anders Sandberg, Nick Bostrom, Whole Brain Emulation: A Roadmap, Future of Humanity Institute, Oxford University, Technical Report 2008-3 (2008)artykułsprawdzono 17.08.2026

    Przywołane dla pytania, czym w ogóle jest zapis osoby.

  4. Benjamin P. Best, Scientific Justification of Cryonics Practice, Rejuvenation Research, t. 11 (2008)artykułDOI 10.1089/rej.2008.0661sprawdzono 17.08.2026

    Przywołane jako stanowisko strony przy pytaniu o trwałość zapisu osoby.

Więcej w dziale Społeczeństwo

Cały dział →

Komentarze

Komentowanie wymaga konta - to jedyny sposób, żeby ta sekcja nie zamieniła się w chaos. Prosimy o adres, nick i hasło; o nic więcej. Komentarze pojawiają się bez czekania, redakcja czyta je po fakcie. Zasady.

Wczytuję komentarze…