Postczłowiek: jedna zdolność ponad ludzką miarę
Definicja, którą podaje najczęściej cytowany autor tego pojęcia, jest węższa i bardziej konkretna, niż sugeruje samo słowo.
Pojęcie brzmi jak z okładki powieści i przez to bywa traktowane jak metafora. W piśmiennictwie transhumanistycznym ma jednak definicję węższą i bardziej konkretną, niż sugeruje samo słowo - a większość sporów o postczłowieka bierze się z tego, że dyskutanci używają go w różnych znaczeniach, nie zauważając tego.
Ten tekst rozkłada pojęcie na części: co dokładnie ono znaczy, skąd się wzięło, co z rzeczy, które miałyby do postczłowieka prowadzić, faktycznie istnieje, i co zarzuca się całej konstrukcji.
Definicja jest progiem, nie opisem istoty
Najczęściej cytowane ujęcie pochodzi od Nicka Bostroma, filozofa, którego portal opisuje przy okazji innych jego prac. W tekście o tym, dlaczego chciałby zostać postczłowiekiem, Bostrom podaje definicję wprost:
Zacząłem od wymienienia trzech ogólnych zdolności podstawowych (długości życia w zdrowiu, poznania i emocji) i zdefiniowałem istotę postludzką jako taką, która ma przynajmniej jedną z tych zdolności w stopniu nieosiągalnym dla żadnego dzisiejszego człowieka bez pomocy nowych technologii.
Warto zatrzymać się przy trzech rzeczach, bo każda z nich bywa pomijana.
Po pierwsze: wystarczy jedna zdolność. Definicja nie wymaga istoty doskonałej pod każdym względem. Ktoś, kto zachowałby pełną sprawność poznawczą przez dwieście lat, byłby w tym ujęciu postczłowiekiem, nawet gdyby pozostał pod każdym innym względem przeciętny.
Po drugie: próg jest wyznaczony przez dzisiejsze maksimum gatunku, a nie przez średnią i nie przez wyobrażenie o przyszłości. Punktem odniesienia jest to, co osiąga najsprawniejszy żyjący człowiek bez pomocy nowych technologii.
Po trzecie: to definicja przez zdolności, nie przez pochodzenie ani budowę. Nie mówi, czy postczłowiek ma być biologiczny, czy nie, ani czy ma być naszym potomkiem. Popularne ujęcia - w tym hasło w polskiej Wikipedii - definiują go jako „potomków lub następców człowieka”, co jest ujęciem szerszym i przenosi ciężar na następstwo w czasie zamiast na mierzalny próg.
Trzy zdolności, po kolei
Długość życia w zdrowiu. Nie chodzi o samo trwanie, lecz o lata przeżyte bez utraty sprawności. To jedyna z trzech zdolności, przy której istnieje dziś realna praca laboratoryjna i kliniczna - portal opisuje jej stan w haśle przedłużanie życia i w monitorze długowieczności.
Poznanie. Pamięć, uwaga, rozumowanie, zdolność uczenia się. Tu próg jest najtrudniejszy do zmierzenia, bo nie ma jednej skali, która obejmowałaby wszystkie te rzeczy naraz. Portal opisuje ten obszar w haśle wzmacnianie poznawcze.
Emocje. Bostrom rozumie przez to zdolność do cieszenia się życiem i do reagowania w sposób odpowiadający sytuacji i innym ludziom. To jest część najrzadziej omawiana w publicystyce, a w jego tekście traktowana na równi z dwiema poprzednimi.
⛔ Jedna uwaga, która bywa gubiona: wymienienie trzech zdolności nie jest twierdzeniem, że innych nie ma. Bostrom zaznacza wprost, że nie uważa tej listy za wyczerpującą ani jej pozycji za rozłączne - poznanie i emocje wzajemnie się przenikają.
Skąd wzięło się to słowo
Pojęcie ma rodowód w środowisku, które w latach dziewięćdziesiątych formowało transhumanizm jako ruch. Tekst Maxa More'a On Becoming Posthuman z 1994 roku stawia je w kontekście sporu z humanizmem: More zarzuca humanistom, że odrzuciwszy bogów, zachowali lęk przed przekraczaniem ludzkiej kondycji. Portal omawia jego filozofię przy ekstropii.
To nie jest nadczłowiek Nietzschego - mimo że More otwiera swój tekst cytatem z Tako rzecze Zaratustra, a popularne zestawienia obu pojęć pojawiają się regularnie. Różnica jest zasadnicza: u Nietzschego chodzi o przemianę wartości i postawy, dokonywaną przez samego człowieka, bez żadnego udziału techniki. Postczłowiek jest natomiast zdefiniowany przez próg zdolności, który ma być osiągnięty przy pomocy nowych technologii - to stoi w samej definicji. Wspólne jest tylko to, że oba pojęcia mówią o przekroczeniu obecnej postaci człowieka, i to za mało, by je zestawiać bez zastrzeżeń.
Co z tego istnieje dzisiaj, a co jest obietnicą
Najczęstszy błąd w rozmowie o postczłowieku polega na wymienieniu jednym tchem rzeczy o zupełnie różnym statusie. Rozdzielenie ich jest ważniejsze niż sama lista.
Stoi w klinikach dzisiaj
- Protetyka i implanty przywracające funkcję, w tym implant ślimakowy.
- Przeszczepy narządów, w tym pierwsze ksenotransplantacje.
- Terapie genowe dopuszczone do leczenia konkretnych chorób.
- Farmakologia poprawiająca wyniki - z efektem mierzonym, ale niewielkim.
Obietnica bez wyniku u ludzi
- Uploading świadomości i emulacja całego mózgu.
- Odwracanie wieku u ludzi - w odróżnieniu od wyników na zwierzętach.
- Egzokora, czyli trwałe poszerzenie pamięci i uwagi urządzeniem.
- Nanoroboty medyczne działające wewnątrz organizmu.
Między tymi kolumnami leży obszar trzeci, najtrudniejszy do opisania uczciwie: rzeczy w badaniach, z wynikami wstępnymi. Należą tu interfejsy mózg-komputer u pierwszych pacjentów, senolityki, reprogramowanie komórkowe i edycja genomu poza linią zarodkową. ⛔ Wynik na myszach nie jest wynikiem u ludzi, a badanie pierwszej fazy nie jest terapią - i to rozróżnienie znika w publicystyce najszybciej.
Wniosek jest prozaiczny: żadna z tych rzeczy nie przekracza dziś progu z definicji. Nikt nie ma zdolności poza zasięgiem najsprawniejszych ludzi. Postczłowiek jest pojęciem opisującym stan, którego nie ma - i to jest twierdzenie o faktach, nie o możliwościach.
„Postczłowiek” a „posthumanizm” - dwa różne słowa
Zbieżność brzmienia jest myląca i robi w polszczyźnie realne szkody. Postczłowiek w znaczeniu opisanym wyżej należy do słownika transhumanizmu i jest tam celem albo przynajmniej dopuszczalną możliwością. Posthumanizm krytyczny to natomiast nurt filozoficzny, który podważa pojęcie człowieka jako miary - i wobec technicznego ulepszania bywa sceptyczny, bo widzi w nim przedłużenie krytykowanego humanizmu.
Ta sama nazwa obejmuje więc cel jednego nurtu i przedmiot krytyki drugiego. Portal rozkłada to na części osobno: w tekście o różnicy między oboma nurtami i w tekście o samym posthumanizmie.
Spór o godność
Najpoważniejszy zarzut wobec całej konstrukcji sformułował w 2004 roku Francis Fukuyama, nazywając transhumanizm najniebezpieczniejszą ideą świata. Jego argument dotyczy równości: prawa przysługują wszystkim po równo, bo ludzie są do siebie z grubsza podobni i nikt nie wybiera sobie miejsca w rozkładzie zdolności. Istoty przekraczające ten rozkład - zwłaszcza dziedzicznie - rozbierają przesłankę, na której stoi ta konstrukcja.
Bostrom odpowiedział rok później tekstem w obronie godności postczłowieka. Twierdzi w nim, że godność nie wynika z jednakowości, a problem nierównego dostępu jest problemem polityki dostępu, nie samej technologii. ⛔ Ta wymiana nie jest rozstrzygnięta i nie należy jej referować tak, jakby któraś strona wygrała; portal opisuje ją szerzej przy omówieniu eseju Fukuyamy.
Czego o postczłowieku nie mówi deklaracja ruchu
Skoro pojęcie należy do słownika transhumanizmu, warto sprawdzić, co mówi o nim dokument programowy tego ruchu. Deklaracja transhumanistyczna, napisana w 1998 roku i poprawiona w 2009, ma osiem punktów - i jest pod tym względem zaskakująca.
Słowo „postczłowiek” nie pada w niej ani razu. Deklaracja mówi o możliwości przekroczenia starzenia się, ograniczeń poznawczych i cierpienia, o ryzyku egzystencjalnym, które stawia na pierwszym miejscu wśród priorytetów, o odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń, o dobru wszystkich istot czujących - łącznie ze zwierzętami i ewentualnymi sztucznymi inteligencjami - oraz o prawie jednostki do wyboru w sprawie technologii zmieniających człowieka, czyli o tym, co portal opisuje jako morfologiczną wolność.
To jest różnica warta zauważenia: dokument programowy formułuje cele w kategoriach zdolności i wyborów, a nie w kategoriach nowej istoty. Postczłowiek jest w tym ujęciu terminem technicznym z prac filozoficznych, a nie hasłem programu - i kto szuka w transhumanizmie projektu „stworzenia nowego gatunku”, nie znajdzie go w jego własnej deklaracji.
Po polsku: skąd bierze się zamieszanie
Polskich opracowań tego pojęcia jest niewiele, a najczęściej czytanym jest hasło w Wikipedii. Definiuje ono postczłowieka jako „potomków lub następców człowieka”, których zdolności zostały poszerzone przez technologię na tyle, że zrównywanie ich z dzisiejszymi ludźmi byłoby mylące. To ujęcie nie jest błędne, ale przesuwa punkt ciężkości z progu zdolności na następstwo w czasie - a to są dwie różne definicje, dające różne odpowiedzi w konkretnych przypadkach.
Praktyczna konsekwencja: przy definicji przez próg człowiek, który dziś przekroczyłby ludzkie maksimum w jednej zdolności, jest postczłowiekiem, choć nie jest niczyim potomkiem ani następcą. Przy definicji przez następstwo - nie jest, dopóki nie pojawi się nowe pokolenie. Spory o to, „czy to już postczłowiek”, bywają w rzeczywistości sporami o to, której definicji się używa.
Do tego dochodzą dwie rzeczy, których w krótkim haśle encyklopedycznym nie ma, a które są w tej dyskusji istotne: rozróżnienie od posthumanizmu oraz krytyka samej konstrukcji. Bez pierwszego czytelnik nie wie, że trafia na to samo słowo w dwóch przeciwnych rolach; bez drugiego widzi program bez zarzutów, które od dwudziestu lat są mu stawiane - również przez autorów wewnątrz nurtu.
Cztery zarzuty, które trzeba znać
Próg jest mglisty w praktyce. „Stopień nieosiągalny dla żadnego dzisiejszego człowieka” brzmi precyzyjnie, dopóki nie trzeba go zmierzyć. Przy długości życia w zdrowiu jest wykonalny, przy poznaniu i emocjach nie istnieje skala, która by to rozstrzygała. Definicja jest więc ostrzejsza pojęciowo niż operacyjnie.
Ciągłość osoby. Jeśli zmiana jest dostatecznie głęboka, pytanie brzmi, czy postczłowiekiem staje się ta sama osoba, czy powstaje ktoś inny. To jest problem ciągłości tożsamości i Bostrom poświęca mu osobną część swojego tekstu, uznając zarzut za poważny.
Zobowiązania, których nie da się dotrzymać. Bostrom rozważa przypadek człowieka, dla którego najważniejsze jest zobowiązanie wobec drugiej osoby, a ta osoba nie chce, by został postczłowiekiem. Wniosek: przemiana może być dla kogoś zła nie z powodu jej treści, lecz dlatego, że jest nie do pogodzenia z tym, co ten ktoś ceni najbardziej.
Ucieleśnienie. Jeśli myślenie jest nieodłączne od ciała o określonej budowie, to część dróg do postczłowieka - zwłaszcza przeniesienie umysłu na inny nośnik - opiera się na założeniu, którego nikt nie wykazał. Nosi ono nazwę substratowej niezależności i jest hipotezą po obu stronach sporu.
Co z tego zostaje
Postczłowiek jest pojęciem użytecznym dokładnie o tyle, o ile używa się go w wersji wąskiej. W wersji szerokiej - jako „to, co przyjdzie po człowieku” - nie da się o nim powiedzieć niczego sprawdzalnego, bo nie ma nic, czego by nie obejmowało.
W wersji wąskiej pytanie brzmi konkretnie: czy któraś z trzech wymienionych zdolności zostanie u kogokolwiek podniesiona powyżej dzisiejszego ludzkiego maksimum, w sposób dający się zmierzyć. Na to pytanie dziś odpowiedź brzmi „nie” - i każda rozmowa o postczłowieku, która zaczyna się od czegoś innego, mówi o czymś innym.
Źródła (7)
-
Nick Bostrom,
Why I Want to be a Posthuman when I Grow Up
, w: Medical Enhancement and Posthumanity, The International Library of Ethics, Law and Technology, Springer
Stąd pochodzi definicja przez próg trzech zdolności, cytowana w tekście.
- Nick Bostrom, In Defense of Posthuman Dignity , Bioethics, t. 19, nr 3 (2005)
-
Max More,
On Becoming Posthuman
, maxmore.com; egzemplarz w Internet Archive (1994)
Tekst otwiera cytat z Nietzschego, co bywa podstawą mylenia postczłowieka z nadczłowiekiem.
-
Humanity+,
The Transhumanist Declaration
, wersja z 1998, poprawiona w 2009 (2009)
Słowo „postczłowiek” nie występuje w deklaracji ani razu - sprawdzone w tekście dokumentu.
- Francis Fukuyama, Transhumanism , Foreign Policy, nr 144 (2004)
- N. Katherine Hayles, How We Became Posthuman: Virtual Bodies in Cybernetics, Literature, and Informatics , University of Chicago Press (1999)
-
Postczłowiek
, Wikipedia, wersja polska
Cytowane jako PRZEDMIOT omówienia - najczęściej czytane polskie ujęcie pojęcia - a nie jako źródło faktów.
Więcej w dziale Społeczeństwo
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…


