More: ekstropia, czyli porządek wbrew rozpadowi
Pierwszy zorganizowany nurt transhumanistyczny miał spisane zasady, własne pismo i własne słowo na to, czemu się sprzeciwia.
Feniks z ryciny płonie i odradza się z popiołu. Trudno o lepszą ilustrację nazwy, którą Max More wybrał dla swojego programu - i o lepszy przykład tego, na czym polega z nim kłopot.
Bo feniks jest figurą mitologiczną, a nie zjawiskiem fizycznym. Z ekstropią jest podobnie.
Skąd się wzięło to środowisko
Słowo „transhumanizm” pochodzi od Juliana Huxleya i przez trzydzieści lat leżało bez większego echa. Ruch, który je podjął i uczynił z niego program, powstał w Kalifornii pod koniec lat osiemdziesiątych.
Max More - filozof, wtedy doktorant - ukuł termin ekstropia i sformułował zestaw zasad, wokół których zebrało się środowisko z własnym pismem, konferencjami i słownikiem. Z tego kręgu wyszła większość pojęć, którymi ten nurt posługuje się do dziś.
Czym miała być ekstropia
Punktem wyjścia jest entropia - w fizyce miara rozproszenia energii, potocznie kojarzona z rozpadem i nieuchronnym końcem. Ekstropia miała być jej przeciwieństwem: miarą porządku, informacji, żywotności i zdolności do rozwoju.
Trzeba od razu powiedzieć rzecz, którą sam More przyznaje: nie jest to wielkość fizyczna. Nie da się jej zmierzyć, nie występuje w żadnym równaniu i nie jest przedmiotem badań. Jest metaforą organizującą postawę.
Ta postawa daje się streścić w pięciu punktach, które wracają w kolejnych wersjach zasad:
Nieustanne doskonalenie. Nie ma stanu docelowego. Jest ciągła poprawa - siebie, wiedzy, warunków.
Samokierowanie. Człowiek sam decyduje o kierunku własnego rozwoju. Stąd bezpośrednia droga do wolności morfologicznej.
Inteligentna technika. Technologia jest narzędziem tego rozwoju, ale nie celem samym w sobie - i wymaga rozumnego stosowania.
Otwarte społeczeństwo. Sprzeciw wobec władzy scentralizowanej i wobec zakazów wyprzedzających dowody; nacisk na wielość dróg.
Racjonalne myślenie. Prymat sprawdzalności nad wiarą i tradycją, z gotowością do zmiany zdania wobec dowodów.
Co w tym jest mocne
Odrzucenie zbiorowego programu. W przeciwieństwie do Huxleya, u More’a nie ma programu dla gatunku. Jest program dla osoby, która chce coś zrobić ze swoim życiem. To jest istotne przesunięcie i odcina go od eugeniki w wersji państwowej.
Postawa wobec niepewności. Zasady kładą nacisk na to, żeby nie zakazywać z góry rzeczy nieznanych, tylko sprawdzać - i to jest stanowisko, które w wielu sporach bioetycznych wypada rozsądniej niż odruch zakazu.
Jawność wartościowania. More nie udaje, że opisuje świat. Mówi wprost, że proponuje postawę i co nią kieruje. Przy tekstach programowych to jest zaleta.
Co w tym jest słabe
Fizyka użyta jako ozdoba. Nazwanie własnego programu przeciwieństwem entropii brzmi naukowo i nie znaczy nic. To jest chwyt retoryczny, który ten nurt powtarzał później wielokrotnie - i który najbardziej szkodzi jego wiarygodności.
Brak miary. „Nieustanne doskonalenie” nie mówi, co się poprawia ani jak to sprawdzić. Postawa bez kryterium łatwo staje się deklaracją tożsamościową.
Splot z branżą. Środowisko ekstropijne od początku było blisko związane z firmami kriogenicznymi, a sam More pełnił w tej branży funkcje kierownicze. Nie unieważnia to argumentów, ale każe je czytać jak stanowisko strony - i tak je referujemy przy krionice.
Co wiemy
- Termin „ekstropia” ukuł Max More jako przeciwieństwo entropii, w znaczeniu programowym, nie fizycznym.
- Zasady ekstropijne były publikowane w kolejnych wersjach i stanowiły tekst założycielski zorganizowanego nurtu.
- Z tego środowiska pochodzi znaczna część dzisiejszego słownictwa transhumanistycznego.
Czego nie wiemy
- Ile osób realnie się z tym programem utożsamiało. Środowisko było małe i słabo policzalne.
- Czy dzisiejszy nurt jest kontynuacją tego programu, czy tylko dziedziczy po nim nazwy. To jest przedmiot sporu wśród samych uczestników.
Dlaczego to jest ważne dla zrozumienia całości
Bo tu powstał ton, który słychać w tej dziedzinie do dziś.
Zdania w rodzaju „ograniczenia są tymczasowe”, „śmierć jest problemem technicznym”, „instytucje hamują postęp” - wszystkie mają w tym środowisku swoje źródło. Podobnie jak charakterystyczne połączenie: optymizm technologiczny plus nieufność wobec państwa plus indywidualizm.
Warto zobaczyć, co z tego wynikło. Nurt zyskał spójną tożsamość i własny język, a jednocześnie oddalił się od nauki instytucjonalnej - co dziś jest jego największą słabością. Portal taki jak ten stoi po drugiej stronie tej granicy: bierzemy pytania stąd, a odpowiedzi z publikacji recenzowanych.
Co z tego zostaje
Zostaje pytanie, które ten program postawił trafnie: czy człowiek ma prawo zmieniać samego siebie, a jeśli tak, to na jakich warunkach.
Nie zostaje ekstropia jako pojęcie - nie przyjęło się poza tym środowiskiem i nic z niego nie wynika. Zostaje natomiast jej figura, ta z ryciny: coś, co wbrew ogólnemu kierunkowi rozpadu utrzymuje się i odbudowuje.
Warto tylko pamiętać, że feniks jest zwierzęciem mitologicznym.
Część większego wątku
- Historia transhumanizmuSto trzydzieści lat ciągłej tradycji: od moskiewskiego bibliotekarza, który chciał wskrzesić zmarłych, po protokoły badań klinicznych.
Źródła (4)
- Max More, The Philosophy of Transhumanism, The Transhumanist Reader, Wiley-Blackwell (2013)
Tekst programowy pisany przez współtwórcę nurtu, nie opracowanie zewnętrzne. Referujemy go jako stanowisko strony.
- Julian Huxley, Transhumanism, Journal of Humanistic Psychology, t. 8 (przedruk z 1957 r.) (1968)
Przywołane jako źródło samego słowa.
- Nick Bostrom, A History of Transhumanist Thought, Journal of Evolution and Technology, t. 14 (2005)
- Benjamin P. Best, Scientific Justification of Cryonics Practice, Rejuvenation Research, t. 11 (2008)
Przywołane dla związków środowiska ekstropijnego z branżą kriogeniczną.
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…