Huxley: skąd wzięło się słowo transhumanizm
Nazwę ukuł w 1957 roku biolog ewolucyjny i pierwszy dyrektor UNESCO. Ten sam człowiek przewodniczył potem towarzystwu eugenicznemu.
Plansza pokazuje jedwabnika w kolejnych postaciach: gąsienica, kokon, motyl. Ten sam organizm, trzy zupełnie różne formy - i żadna z nich nie przestaje być jedwabnikiem.
To jest dokładnie figura, na której Julian Huxley zbudował swoją propozycję.
Kim był autor
Biolog ewolucyjny, jeden z twórców nowoczesnej syntezy w biologii, popularyzator nauki, pierwszy dyrektor generalny UNESCO. Wnuk Thomasa Henry’ego Huxleya, obrońcy Darwina, i brat Aldousa, autora „Nowego wspaniałego świata”.
Człowiek instytucji i wielkich syntez - i to widać w eseju, który nas tu interesuje.
Propozycja
Huxley wychodzi od obserwacji, że ewolucja przeszła na Ziemi przez kilka progów, a ostatni z nich - pojawienie się człowieka - zmienił jej mechanizm. Od tego momentu zmiany przenoszą się nie tylko przez geny, ale przez kulturę, wiedzę i instytucje.
Stąd wniosek: człowiek jest ewolucją, która stała się świadoma samej siebie, a więc może pokierować własną przyszłością. Gatunek może przekroczyć samego siebie - nie przestając być gatunkiem ludzkim, tylko urzeczywistniając możliwości, które w nim tkwią, a których nie realizuje.
Dla takiej postawy Huxley proponuje nazwę: transhumanizm.
Warto zauważyć, o czym on w tym eseju myśli. Nie o wszczepach, nie o przedłużaniu życia, nie o maszynach. O edukacji, zdrowiu, warunkach rozwoju, uwolnieniu ludzi od nędzy i chorób - czyli o programie, który dziś nazwalibyśmy raczej rozwojowym niż technologicznym.
Co dzisiejszy nurt z tego wziął, a co zmienił
Wziął nazwę i podstawową figurę. Człowiek jako istota niedokończona, która może siebie kształtować - to jest bezpośrednia linia do dzisiejszych tekstów programowych, referowanych u nas przy transhumanizmie.
Wziął uzasadnienie ewolucyjne. Argument, że skoro ewolucja zawsze zmieniała gatunki, to kierowanie tą zmianą nie jest niczym obcym naturze, pochodzi stąd.
Zmienił środki. U Huxleya narzędziami były oświata i polityka społeczna. W nurcie, który powstał w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, są nimi biotechnologia, farmakologia i komputery. To jest zmiana na tyle duża, że wspólne zostaje właściwie samo słowo.
Zmienił skalę. Huxley pisze o gatunku. Dzisiejszy transhumanizm mówi zwykle o jednostce i jej wyborach - o wolności morfologicznej, nie o programie dla ludzkości.
Co wiemy
- Słowo w dzisiejszym znaczeniu pochodzi z eseju Huxleya opublikowanego w 1957 roku.
- Autor był biologiem ewolucyjnym i pierwszym dyrektorem generalnym UNESCO.
- W latach 1959-1962 przewodniczył brytyjskiemu towarzystwu eugenicznemu.
Czego nie wiemy
- Czy Huxley był pierwszym, który użył tego słowa w jakimkolwiek znaczeniu. Podobne formy pojawiały się wcześniej w innych kontekstach, w tym u Dantego w tłumaczeniach.
- Jak oceniłby dzisiejszy nurt. Zmarł w 1975 roku, zanim ten powstał.
Rzecz, której nie da się pominąć
Julian Huxley był zaangażowany w ruch eugeniczny i w latach 1959-1962 przewodniczył brytyjskiemu towarzystwu eugenicznemu. Nie jest to szczegół biograficzny obok głównego wątku - jest to ta sama myśl w innym zastosowaniu.
Rozumowanie było u niego spójne: skoro człowiek może świadomie kierować własną ewolucją, to powinien to robić, także w odniesieniu do dziedziczenia. Różnica między tym a późniejszym transhumanizmem jest istotna i warto ją nazwać:
Eugenika Huxleya była programem zbiorowym - dotyczyła populacji i zakładała działanie instytucji.
Dzisiejszy transhumanizm deklaruje indywidualizm - decyzje mają należeć do jednostek, nie do państwa.
To jest realna różnica i jednocześnie najsłabsze miejsce dzisiejszej obrony. Argument, że suma dobrowolnych decyzji jednostek daje ten sam skutek co program państwowy, jest referowany u nas przy zarzucie o eugenikę i nie został przekonująco odparty.
Dlaczego warto do tego wracać
Bo wyjaśnia, skąd bierze się dwuznaczność, którą ten nurt ciągnie za sobą od początku.
Transhumanizm powstał jako program poprawiania warunków ludzkiego życia sformułowany przez człowieka, który jednocześnie uważał, że warto poprawiać samą pulę genową. Obie te rzeczy wypowiedziano tym samym głosem, w tej samej dekadzie, w imię tego samego argumentu ewolucyjnego.
Kto dziś używa tego słowa, dziedziczy jedno i drugie - i jedyne uczciwe wyjście polega na tym, żeby o tym wiedzieć i mówić wprost, zamiast liczyć, że nikt nie sprawdzi.
Co z tego zostaje
Zostaje figura, która jest dobra: człowiek jako istota niedokończona. Nie zepsuta, nie skazana, nie skończona - po prostu w trakcie.
I zostaje przestroga wpisana w tę samą biografię: od zdania „możemy siebie ulepszyć” do zdania „powinniśmy ulepszyć ludzi” droga jest krótsza, niż się wydaje, a przeszedł ją człowiek, który to słowo wymyślił.
Część większego wątku
- Historia transhumanizmuSto trzydzieści lat ciągłej tradycji: od moskiewskiego bibliotekarza, który chciał wskrzesić zmarłych, po protokoły badań klinicznych.
Źródła (4)
- Julian Huxley, Transhumanism, Journal of Humanistic Psychology, t. 8 (przedruk z: New Bottles for New Wine, 1957) (1968)
Esej, nie praca badawcza. Wskazany identyfikator dotyczy przedruku z 1968 r.; pierwodruk książkowy z 1957 r. identyfikatora nie ma.
- Paul Weindling, Julian Huxley and the Continuity of Eugenics in Twentieth-century Britain, Journal of Modern European History, t. 10 (2012)
Praca historyczna. Przywołana dla związków autora z ruchem eugenicznym.
- Nick Bostrom, A History of Transhumanist Thought, Journal of Evolution and Technology, t. 14 (2005)
Opis nurtu pisany od środka, przez jego uczestnika.
- Robert Sparrow, A Not-So-New Eugenics: Harris and Savulescu on Human Enhancement, Hastings Center Report, t. 41 (2011)
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…