Haldane: dlaczego biologia budzi większy sprzeciw
Wykład z 1923 roku stawia tezę, że wynalazki fizyczne uchodzą za postęp, a biologiczne za bluźnierstwo. Sto lat później nadal się broni.
Na rycinie Dedal mocuje skrzydła synowi. W opowieści zapamiętano to, co stało się później: chłopiec podleciał za blisko słońca i spadł.
J. B. S. Haldane zwrócił w 1923 roku uwagę na coś innego. Dedal nie spadł. Zbudował skrzydła, przeleciał i wylądował. To on jest w tej opowieści postacią, którą warto rozumieć.
Skąd się wziął ten tekst
To był odczyt wygłoszony w lutym 1923 roku w Cambridge, przed towarzystwem studenckim, przez trzydziestoletniego genetyka. Wydano go jeszcze w tym samym roku i stał się jednym z najczęściej komentowanych tekstów międzywojnia.
Odpowiedzi na niego pisali inni - między innymi ostrzeżenie, które przeszło do historii pod tytułem „Icarus”. Sam Haldane odpowiedział na to jednym zdaniem, które streszcza jego stanowisko: problemem nie jest to, że lecimy za wysoko, tylko że nie umiemy jeszcze budować skrzydeł.
Teza, dla której warto go czytać
Haldane zauważa asymetrię, której nikt przed nim nie nazwał tak wprost.
Wynalazek fizyczny albo chemiczny - kolej, telegraf, nawóz sztuczny - budzi opór krótko i przechodzi do porządku dziennego. Po dekadzie nikt nie pamięta, że budził.
Wynalazek biologiczny - dotykający ciała, poczęcia, dziedziczenia - budzi opór inny w charakterze: odbierany jest jako nieprzyzwoity albo bluźnierczy, a nie jako niebezpieczny.
Wyjaśnienie, które podaje, jest antropologiczne, nie moralne. Sprawy ciała i rozmnażania są w każdej kulturze otoczone zakazami i rytuałem. Ingerencja w nie uruchamia więc reakcję obrzydzenia, która pojawia się wcześniej niż jakikolwiek argument - i której argumentem się nie usuwa.
To jest obserwacja, która wyjaśnia dziś więcej niż w 1923 roku.
Co przewidział
Ektogenezę. Haldane opisuje rozwój zarodka poza organizmem matki i przewiduje, że rozmnażanie zostanie oddzielone od aktu płciowego. Podaje nawet datę - i myli się o dekady. W wersji częściowej, jako zapłodnienie pozaustrojowe, stało się to rutyną medyczną, a reakcja opinii publicznej przeszła dokładnie tę drogę, którą opisał: od zgorszenia do obojętności.
Powszechną antykoncepcję i wynikające z niej zmiany społeczne.
Że biologia będzie źródłem największych sporów stulecia. To akurat trafił bezbłędnie.
Co się zestarzało źle
Trzeba to powiedzieć wprost, bo w omówieniach tego eseju bywa pomijane.
Haldane pisze o eugenice w duchu swojej epoki i część uwag o dziedziczeniu cech czyta się dziś fatalnie. Nie jest to margines tekstu - wynika z tej samej logiki, która każe mu widzieć w biologii narzędzie poprawy ludzkiego losu.
To jest ta sama zbieżność, którą odnotowujemy przy Huxleyu: entuzjazm wobec biologii i przekonanie, że skoro można kierować dziedziczeniem, to należy. Referujemy ten spór osobno przy zarzucie o eugenikę.
Co wiemy
- Odczyt wygłoszono w Cambridge w lutym 1923 r. i wydano w tym samym roku.
- Zawiera opis ektogenezy i przewidywanie oddzielenia rozmnażania od aktu płciowego.
- Zawiera też uwagi o eugenice zgodne z ówczesnym stanem debaty.
Czego nie wiemy
- Na ile ten tekst wpłynął na późniejsze prace nad zapłodnieniem pozaustrojowym. Był szeroko czytany, ale bezpośredniego związku nikt nie wykazał.
- Czy autor podtrzymałby te tezy później. Jego poglądy polityczne i naukowe zmieniały się przez całe życie.
Dlaczego to jest dziś ważne
Bo opisana przez Haldane’a asymetria działa nadal i widać ją na każdym kroku.
Model językowy przetwarzający miliony ludzkich tekstów budzi spory o prawa autorskie i o pracę. Edycja genów u zarodka budzi reakcję innego rzędu - i to niezależnie od tego, czy chodzi o wyleczenie choroby śmiertelnej.
Przypadek dzieci z genomem zmienionym w zarodku, opisany w 2019 roku, jest wzorcową ilustracją: potępienie było natychmiastowe, powszechne i - co istotne - poprzedzało analizę tego, co dokładnie zrobiono. Piszemy o tym przy granicy linii zarodkowej.
Haldane nie twierdzi, że taka reakcja jest bezpodstawna. Twierdzi, że jest odruchem, a odruch trzeba odróżnić od argumentu - bo tylko z argumentem da się dyskutować.
Co z tego zostaje
Zostaje rozróżnienie, które warto mieć w głowie przy każdym sporze opisywanym w tym portalu: czy sprzeciw jest argumentem, czy odruchem.
Odruch bywa mądry - często chroni przed czymś, czego nie umiemy jeszcze nazwać. Ale nie da się go sprawdzić ani zakwestionować, więc rozmowa, która się na nim opiera, nie prowadzi donikąd.
I zostaje przesunięcie akcentu z Ikara na Dedala. Kultura zapamiętała ostrzeżenie. Haldane przypomniał, że w tej samej opowieści ktoś zbudował działające skrzydła - i że to też jest jej częścią.
Część większego wątku
- Historia transhumanizmuSto trzydzieści lat ciągłej tradycji: od moskiewskiego bibliotekarza, który chciał wskrzesić zmarłych, po protokoły badań klinicznych.
Źródła (4)
- John Burdon Sanderson Haldane, Daedalus; or, Science and the Future, Kegan Paul, Trench, Trubner & Co., Londyn (1923)
Pełny tekst w transkrypcji. Odczyt wygłoszony w lutym 1923 r. w Cambridge, wydany w tym samym roku.
- Michael J. Sandel, The Case Against Perfection, The Atlantic Monthly, kwiecień (2004)
Przywołane jako współczesna wersja sprzeciwu, który Haldane opisał sto lat wcześniej.
- Henry T. Greely, CRISPR'd babies: human germline genome editing in the 'He Jiankui affair', Journal of Law and the Biosciences, t. 6 (2019)
Przywołane jako przypadek, w którym opisana przez Haldane'a reakcja wystąpiła w czystej postaci.
- Robert Sparrow, A Not-So-New Eugenics: Harris and Savulescu on Human Enhancement, Hastings Center Report, t. 41 (2011)
Więcej w dziale Ludzie
Cały dział →Komentarze
Wczytuję komentarze…